Strażacy z Prądnika Czerwonego wynaleźli ciekawy sposób na uchronienie się przed różnego typu niejanościami podczas akcji ratowniczo – gaśniczych. Teraz wszystkie działania będą zarejestrowane.

W wozach straży pożarnej z Prądnika Czerwonego zostaną zainstalowane kamery. Nagrania ze akcji mają na celu ratowanie strażaków przed roszczeniami od kierowców, które znalazły się na trasie ich przejazdu. Mają być również dowodem przeciwko tym, którzy zastawiają drogi przeciwpożarowe.

Radni przeznaczyli tysiąc złotych na kamery dla strażaków. Ta kwota musi wystarczeć na zakup sprzętu do wsystkich wozów w tej jednostce, a jest ich pięć. Pieniądze przeznaczone są z tegorocznego budżetu dzielnicy. Samorządowcy zapewniają, że sprzęt zostanie zakupiony jeszcze w tym roku.

– Z taką prośbą zwrócili się do nas sami strażacy. Argumentowali, że w ten sposób chcą się zabezpieczyć przed nieuzasadnionymi usprawiedliwieniami od kierowców, którzy np. chcą sobie czyimś kosztem naprawić auto korzystając z kolizji, czy wypadku. – tłumaczy Łukasz Wantuch, radny dzielnicy Prądnik Czerwony.

Kolejnym problemem, na który strażacy jeszcze nie znaleźli sposobu jest zastawianie dróg przeciwpożarowych. Największy kłopot z tym jest wieczorem, kiedy wszyscy wracają z pracy. – Jeżeli chodzi o samo rozwinięcie węży, jesteśmy w stanie sobie poradzić, ale gdy potrzebna jest drabina w celu ewakuajcji osób wtedy trzeba podjechać jak najbliżej – mówi mł. bryg. Andrzej Nowak, dowódca JR-G nr 7 w Krakowie.

Nowe osiedla często są zamknięte dla osób z zewnątrz. Zamykane są specjalną bramą na pilot. – Zdarza się, że w przypadku zagrożenia życia strażacy muszą ją zdemontować. Potem zarządca występuje do nich z roszczeniami, a im trudno jest udowodnić, że wybrali najkrótszą trasę i ich działanie było usprawiedliwione – dodaje Daniel Wiśniowski, zastępca przewodniczącego Rady Dzielnicy Prądnik Czerwony.

Kamery zostaną zamontowane na przednich szybach wozów. Strażacy chcą wypróbować tego nowatorskiego pomysłu i później ocenić, czy faktycznie był potrzebny. – Pojawiły się tachografy, GPS-y, czas skorzystać z innych dobrodziejstw technologii – mówi dowódca Nowak.

Do radnych zgłosili się też kierowcy karetek. Przekonywali, że podczas wyjazdów na akcje borykają się z podobnymi problemami co strażacy.&

– Jeśli chodzi o nasze karetki, to przypadki uszkodzeń innych aut są sporadyczne. Jesteśmy ubezpieczeni, nie mamy kłopotów z zaspokojeniem podobnych roszczeń – mówi Barbara Grzybek-Korgól.

Na podstawie gazeta.pl

o autorze

Redakcja