W Gorzowie koło Oświęcimia (woj. małopolskie) złapany został strażak-ochotnik, któremu zarzuca się, że w okresie od listopada 2015 roku do stycznia br. wzniecił kilka pożarów. Jest to tym bardziej nieprzyjemna sytuacja, gdyż prawdopodobnie sprawcą jest 23-letni członek lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Mężczyzna został już przesłuchany przez prokuraturę w Oświęcimiu i przyznał się do pięciu podpaleń. Celami podpalacza były pustostany. Tłumaczył się, że bardzo chciał uczestniczyć w akcjach ratowniczo-gaśniczych. Mówi też, że żałuje tego co robił.

Druhowie z OSP w Gorzowie nie otrzymują ekwiwalentu za udział w działaniach gaśniczych, dlatego nie można uznać tego za próbę zarobku na nieszczęściu sąsiadów. Ostatnim podpalonym budynkiem okazał się nieużywany już kurnik. Straty oszacowane zostały na kwotę około 40 tysięcy złotych.

Prezes z OSP w Gorzowie nie kryje zaskoczenia całą sytuacją. Dotychczas młody strażak był tylko chwalony za pomoc niesioną sąsiadom.

Zdjęcie ilustrowane.

o autorze

Redakcja/K