W Świebodzinie strażacy zostali poinformowani o małym kocie, który wsadził głowę w felgę i nie potrafił jej wyjąć. – Z taką interwencją nie mieliśmy jeszcze do czynienia – przyznają strażacy z Powiatowej Straży Pożarnej w Świebodzinie.

– Uwalnialiśmy już zaplątane bociany, młodą sarnę, która wpadła do bunkra, czy stado jeleni znajdujących się na taflach lodu. Jednak z czymś takim, nigdy się nie spotkaliśmy – dodaje Dariusz Paczesny, zastępca komendanta powiatowej straży pożarnej w Świebodzinie.

We wtorek 28 sierpnia, około godziny 10:00 do straży pożarnej w Świebodzinie zgłosił się mężczyzna, który zauważył uwięzionego kotka w stalowej feldze. Na początku strażacy nie dowierzali, jednak poprosili mężczyznę o dostarczenie zwierzaka wraz z kołem do jednostki. Po 20 minutach straż zajęła się uwięzionym zwierzęciem.

– Na początku uwolnienie kota przynosiło sporo trudności, jednak postanowiliśmy go wyciągnąć ,,na olej” – tłumaczy Paczesny. Polegało to na zmoczeniu głowy zwierzęcia olejem jadalnym, jednak i to nie pomogło. Po wszelkich próbach została już tylko metoda cięcia nożycami hydraulicznymi. Strażacy zawinęli kotka w koc i rozcieli felgę.

Ratowanie kota zajęło strażakom około pół godziny. Efektem tej akcji było uwolnienie zwierzaka, przy czym właściciel koła stracił felgę.

Źródło: Tvn24.pl

o autorze

Redakcja