Dokładnie dziś burmistrz Londynu wydał decyzję o zamknięciu dziesięciu jednostek straży pożarnej w tym mieście. Jako konsekwencje zamknięcia tych jednostek z pracy odejdzie około 500 osób. 

Dzisiejszy poranek był bardzo smutny i wstrząsający dla londyńskich strażaków. Burmistrz tego miasta zamknął 10 jednostek straży. W taki sposób ma zamiar zaoszczędzić 58 mln w dwa lata.

Jeszcze dziś przed godziną  9:00 strażacy dwóch  jednostek ugasili pożar z osobami uwięzionymi, następnie o 9:30 zdali służbę, a zaraz po tym ich jednostka została zamknięta. Było to bardzo smutne zakończenie służby.

Ostatnimi czasy, gdy doszło do zawalenia się jednego z teatrów w Londynie, w akcji brało udział osiem jednostek, a trzy z nich dziś zostały zamknięte. Po tej decyzji czasy dojazdu do zdarzeń znacznie się wydłużą.

Niektóre z tych jednostek miały za sobą nawet 140 lat istnienia. Klilka z nich przetrwało nawet naloty niemieckie podczas drugiej wojny światowej, czy też późniejsze zamachy bombowe, kiedy to cały Londyn płonął. Prawdopodobnie budynki po straży będą sprzedane.

Większość z tych zamkniętych strażnic było bardzo ruchliwych pod względem ilości wyjazdów, znajdowały się one głównie w okolicach centrum. Jeszcze niedawno lokalne gminy, tzw. „council” walczyły w sądzie o zmianę decyzji burmistrza. Niestety, bez efektów.

Strażacy z wieloletnim stażem z tych jednostek o sytuacji wypowiadają się ze łzami w oczach. Większość z nich prawdopodobnie uda się na wcześniejszą emeryturę, a młodsi mogą zostać przeniesieni do innych jednostek.

o autorze

Redakcja