Dwuosobowy samolot awaryjnie lądował w niedzielę obok zabudowań w podkieleckim Masłowie. Chociaż maszyna poważnie ucierpiała w niespodziewanym spotkaniu z ziemią, cudem nikomu nic się nie stało.

Przed godziną 19 samolot zbliżał się do lotniska. Widziałem jak nagle zaczął opadać – opowiadał nam później jeden ze świadków wypadku. Pilot zawrócił i skierował się w kierunku pobliskich pól. Uznał widocznie, że do lotniska nie doleci. Samolot zawrócił i niebezpiecznie zbliżył się do zabudowań. Tuż nad ziemią wyciął czubki kilku brzózek i upadł około 50 od budynku mieszkalnego.

Za chwilę na miejscu był śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego. W stronę Masłowa wyjechali strażacy z wozem ratownictwa technicznego. W tym czasie 80-letni pilot i jego 17-letni pasażer zdążyli wydostać się z kabiny. Nie wyglądali nawet na potłuczonych.


To trzyletni samolot trophy 2000 tt zaliczany do superlekkich ważący niespełna 300 kilogramów potocznie nazywany awionetką i wyprodukowany w Kielcach – mówi pilot samolotu, emerytowany wojskowy, znany na lotnisku w Masłowie z doświadczenia w lataniu i doskonałych umiejętności. Przed dwoma dniami miał wymieniane łożyska na reduktorze i to może one zawiodły. Na razie wiem tyle, że w trakcie lotu samolot niespodziewanie stracił ciąg. Całe szczęście, że tylko tak się skończyło.

Po kilku godzinach samolot z pola holowała pomoc drogowa.

Tekst – Aleksander Piekarski, echodnia.eu&

Zdjęcia – echodnia.eu , tvn24.pl

o autorze

Redakcja