Dzisiaj w Białymstoku ruszył proces strażaka, który w 2017 roku dowodził akcją, w trakcie której zginęło dwóch strażaków z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej nr 1 w Białymstoku.

25 maja 2017 roku o godzinie 18:41 do stanowiska kierowania komendanta miejskiego PSP w Białymstoku wpłynęło zgłoszenie o pożarze obiektu magazynowanego przy ulicy Dojnowskiej. Podczas prowadzenia działań strażacy dostali się na podwieszony sufit zainstalowany nad kondygnacją parterową. Sufit ten uległ oberwaniu, jeden ze strażaków spadł i poniósł śmierć. Drugi usiłował wydostać się na zewnątrz, ewakuowany przez kolegów, mimo udzielonej pomocy lekarskiej również zmarł.

26-letni Przemysław Piotrowski i 29-letni Marek Giro służyli w Państwowej Straży Pożarnej od 2013 roku, obaj w stopniu sekcyjnego. Zostali pośmiertnie awansowani do stopnia ogniomistrza i odznaczeni Krzyżami Zasługi za Dzielność.

W październiku 2020 roku zarzuty usłyszał Piotr R., który podczas akcji był Kierującym Działaniem Ratowniczym. W ocenie prokuratury „jako kierujący akcja ratowniczą nieumyślnie nie dopełnił swoich obowiązków służbowych, to jest nie zebrał w sposób dostateczny informacji na temat konstrukcji i umiejscowienia znajdującego się w budynku podestu technicznego i sufitu od znajdującego się na miejscu zdarzenia użytkownika budynku, w wyniku czego wchodzący w skład roty rozpoznawczej funkcjonariusze PSP zostali nieumyślnie narażeni przez niego na bezpośredniego niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”.

Mężczyźnie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub do dwóch lat więzienia. Nie przyznał się do winy, ale składał wyjaśnienia.

Kolejna rozprawa ma odbyć się pod koniec lipca, wtedy rozpocznie się przesłuchiwanie świadków. Jest ich około trzydziestu.

o autorze

Redakcja/Łukasz