Prezydent miasta Bielsko – Białej zapowiedział, że być może będzie musiał rozważyć likwidację kilku jednostek. Na tym terenie działa dziesięć jednostek OSP, które tylko w 2015 roku odnotowali aż 615 wyjazdów do różnorodnych zdarzeń.

Co roku Ochotnicze Straże Pożarne wyjeżdżają do zdarzeń coraz częściej. W 2013 roku tylko 347 razy, a już dwa lata później ochotników dysponowano już ponad 600 razy. Choć te statystyki stale rosną nie da się stale utrzymywać wszystkich jednostek.

– To co się dzieje w tej chwili w kwestii legislacji w zakresie Ochotniczych Straży Pożarnych może doprowadzić do tego, że będziemy musieli zlikwidować jedną, dwie bądź trzy jednostki OSP – mówił na budżetowej sesji Rady Miejskiej Prezydent Jacek Krywult.

Tłumaczył on swoją wypowiedź tym, że stale rosną wymagania, które z roku na rok stawia się jednostkom Ochotniczych Straży Pożarnej. Coraz większe są koszty utrzymania gotowości bojowej oraz samych badań strażaków.

 – Okresowe badanie strażaka ochotnika kosztowało kiedyś 30 zł, teraz trzeba zapłacić za nie 180 zł. Każda OSP musi mieć specjalistyczne sprzęt hydrauliczny do cięcia, który jest bardzo drogie. W Państwowej Straży Pożarnej mamy tylko dwie sztuki, a każda OSP musi takie nożyce mieć i je co roku atestować, a to też kosztuje – wyjaśniał Jacek Krywult.

Czy prezydent miasta może zlikwidować jednostkę OSP? Nie, może co najwyżej zaprzestać jej finansowania.

– My urzędowo nie możemy zlikwidować Ochotniczych Straży Pożarnych. To są stowarzyszenia, które mają swoją osobowość prawną i tylko one mogą się same rozwiązać – tłumaczy Mikołaj Jakimowicz, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego, który jest odpowiedzialny za prowadzenie i nadzorowanie działalności jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych na terenie Bielska-Białej.

Najbardziej mobilne jednostki OSP otrzymują około 20 000 zł rocznie na utrzymanie stałej gotowości bojowej. Na utrzymanie wszystkich jednostek w tegorocznym budżecie miasta zapisano 350 000 zł.

Źródło: bielsko.info

 

 

o autorze

Redakcja