Strażacy ochotnicy w Katowic chcą iść do sądu z urzędem miasta. Powód? Brak pieniędzy za zabezpieczenie Szczytu Klimatycznego COP24.

24. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu odbyła się w Katowicach w dniach 3-14 grudnia. W zabezpieczenie poza strażakami Państwowej Straży Pożarnej zaangażowano również druhów OSP.

Ochotnicy przez dziewięć dni stacjonowali w remizie w ramach akcji ‘Droga’ w godzinach od 7 do 4, część z nich wzięła urlopy. Przez cały czas byli w gotowości i mieli wyjechać do zdarzenia w ciągu minuty. Interweniowali na przykład na ulicy Chorzowskiej, gdzie radiowóz będący częścią kolumny eskortującej dachował. Obiecano im od 1000 do 1300 zł ekwiwalentu, w sumie chodzi o około 20 tysięcy złotych.

Po zakończeniu szczytu usłyszeli, że nie dostaną pieniędzy. Według miasta nie ma podstaw do wypłaty ekwiwalentu, ponieważ pozostawanie w gotowości do działania pozostaje poza granicami definicji udziału w działaniu ratowniczym, jaką ustawodawca przyjął treścią art. 2 pkt 2 ustawy o ochronie przeciwpożarowej.

Niech nie robią z nas wałów – mówi anonimowo w rozmowie z serwisem infokatowice.pl jeden ze strażaków, który uważa, że został przez urząd oszukany. Nie chce wystąpić pod nazwiskiem. – Znam to miasto, wiem jak potrafi się zemścić na takich jak ja – dodaje. Strażak mówi jednoznacznie, jeżeli był meldunek – a taki powstał z działań w ramach COP24, to jednocześnie przedsięwzięcie jest traktowane jak działania ratownicze. Za co należy się ekwiwalent.

Sprawę bez powodzenia próbował tłumaczyć w pismach prezes zarządu Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Katowicach Marek Durał

Zamiast ekwiwalentu Miasto Katowice obiecało strażakom nagrody za udział w działaniach. – Biorąc pod uwagę duże zaangażowanie strażaków OSP miasto chce zrekompensować finansowo dyspozycyjność druhów ochotników w formie nagród pieniężnych – stwierdziła rzecznik katowickiego magistratu Ewa Lipka.

Nagrody według ochotników nie rozwiązują sprawy i prawdopodobnie cała sprawa zakończy się w sądzie.

o autorze

Redakcja/Ł