Najlepsi z najlepszych przez trzy dni walczyli z trudnymi konkurencjami i z samymi sobą podczas tegorocznych zawodów strażackich FCC i TFA Toruń 2017. Publiczność zgromadzona na starym rynku zrozumiała, co to znaczy być strażakiem – nie odpuszczać i walczyć do końca.

Pierwsze zawody w formule FCC zorganizowano w Polsce po raz pierwszy 9 lat temu. Od tej pory w całym kraju powstały silne teamy – Szczecin, Warszawa, Zgierz, Gorzów Wielkopolski, Choszczno… a Europa i Świat nie pozostają w tyle, dlatego też w Toruniu mogliśmy zobaczyć zawodników i zawodniczki z Litwy, Estonii, Słowenii, Niemiec, Gibraltaru, Węgier, Anglii czy nawet Nowej Zelandii.

Wracamy jednak do tego co działo się na specjalnie przygotowanych torach. Czwartek, pierwszy dzień zawodów. Pierwsze konkurencje w formule FCC rozpoczęły się o godz. 15.00. Jako pierwsze wystartowały tandemy. Na pierwszy ogień poszli Słoweńcy i to ich czas musiała pokonać każda drużyna, która chciała liczyć się w rankingu. 1.17,92 – to czas Słoweńców. Za nimi osłabieni, bo bez najlepszego zawodnika, Litwini – ale jest dobrze – 1.16.34. Wygrali jednak… najlepsi, czyli Team Warszawa – Tomasz Grzelak (O Tomku musimy powiedzieć, że gdyby wybierać najlepszego zawodnika tego turnieju, to on byłby faworytem) i Paweł Kurach z Team Warszawa I – ich czas 1.16,06.

Brawo! Ale to nie do zwycięzców należał najlepszy czas, bo rewelacyjne wyniki osiągnęli zawodnicy KM Bielsko/KM Chełm (Paweł Hess-Rafał Bereza) 1.14,94, ale 5 sek. kary spowodowało, że musieli ostatecznie zadowolić się 5 miejscem. Ostatecznie na najwyższym podium stanęli Team warszawa I, tuż za nimi Rage and the Machine (Litwa) i Paulina Team ze Zgierza. Ogólnie w tej konkurencji wystartowały aż 122 drużyny z czego 11 zostało zdyskwalifikowanych. Za mężczyznami startowały kobiety.

Rywalizacja wśród pań była jeszcze bardziej zacięta niż u panów, ale kobiety nie po raz pierwszy pokazują, że jeśli trzeba… To nie ma bata. Z sześciu teamów występujących w tej konkurencji najlepszy okazały się Niemki, skrtwające się pod dość przewrotną nazwą teamu Sausage Meets Cucumber, za nimi nie mniej szalone Estonki z Girls Gone Wild a trzecie miejsce team Nowa Zelandia/Polska w składzie Amelia Wood/Agnieszka Wojciechowska. Niestety Amelia Wood przewraca się przed samą metą tracąc kilka cennych sekund i team spada na trzecie miejsce.

Kolejna grupa zawodników startujących w tym dniu to tandem 40+. Tutaj wygrywają Słoweńcy (Slovenia Over 40) przed Polakami (KW PSP Szczecin 3) i Brytyjczykami (FCC Team GB). No i ostatnia grupa zawodników tego dnia, czyli mix. Tutaj „królowała” para Piękny (Paweł Hess) i Bestia (Agnieszka Wojciechowska) z KW PSP Kraków, tuż za nimi – Mix from the Sixth z Litwy i Bicep Buddies z Gibraltaru.

Piątek, drugi dzień zmagań w konkurencjach FCC. Tutaj zawodnicy startują sami, ale w parze z innym zawodnikiem. Taki sposób konkurencji powoduje większą mobilizację u każdego zawodnika – walczymy nie tylko by wygrać „z nim”, ale także by pokonać własne słabości.

Wyniki – rewelacyjne, padają rekordy życiowe. Aż 40 zawodników osiąga czas poniżej minuty – czterdziestu sekund. Dominują Polacy i to oni zajmują trzy pierwsze miejsca, odpowiednio Tomasz Grzelak (Team Warszawa), Rafał Bereza (team Lubelskie) i Daniel Góralczyk (KM PSP Bielsko-Biała). Dodać należy, że w tej konkurencji wystartowało aż 302 zawodników z czego niestety aż 24 zostało zdyskwalifikowanych. Start kobiet wzbudzał nie mniej emocji niż mężczyzn.

Wygrały faworytki, które naprawdę pokazały wysoką klasę. Bezapelacyjnie z wyśmienitym wynikiem (wprost deklasując przeciwniczki) jako pierwsza wszystkie konkurencje pokonała (jedyna polka z pośród 13 zawodniczek) Agnieszka Wojciechowska 2.50,00, następna za nią Amelia Wood z Nowej Zelandii z czasem 3.03,96 i trzecia Niemka Anja Hartman z czasem 3.04,85. Jeszcze szybka kwalifikacja drużynowa (a tutaj zrobiło się międzynarodowo). Przodowali Litwini, przed Polakami z Team Warszawa i Słoweńcami z S-Gard Team Slovenia.

Kolejne zawody już w tym tygodniu w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie nasza redakcja tradycyjnie już będzie transmitować zawody za pomocą Facebooka. Chcielibyśmy podziękować organizatorom za doskonałe przygotowanie zawodów oraz gościnność. Widzimy się za rok!

Zdjęcia: Stanisław Sowa, Patryk Smyk

o autorze

Redakcja