9 sierpnia, o godzinie 12:39, do stanowiska dowodzenia PSP Nakło wpłynęło zgłoszenie o wypadku samochodu ciężarowego w miejscowości Jaktórka – gm. Szubin, trasa 246.

Po przyjeździe

[galeria=1,prawa]Po przyjeździe na miejsce zdarzenia zastępy zastały sytuację, w której cięgnik siodłowy marki Volvo wraz z naczepą leżał w rowie. Kabina ciągnika przygnieciona była przez naczepę. – W chwili obecnej wciąż trwa akcja dotarcia do osób, które znajdują się wewnątrz samochodu ciężarowego. Samochód przewoził około 24 ton koncentratu zbożowego – powiedział nam podczas pierwszych godzin akcji starszy kapitan Mariusz Mantych z Jednostki Ratowniczo- Gaśniczej w Szubinie.

Około godziny 12.45

Byliśmy pierwszą służbą ratunkową na miejscu wypadku. Nasze działania zostały niestety ograniczone do oględzin miejsca tragicznego zdarzenia – relacjonowali ratownicy medyczni z Punktu Ratownictwa Medycznego w Szubinie. Nie mieliśmy możliwości dotarcia do osób poszkodowanych. Kabina kierowcy była zmiażdżona przez naczepę. Po nadjechaniu strażaków okazało się, że był wyciek paliwa. Wszyscy musieliśmy wycofać się na bezpieczną odległość i czekać na umożliwienie nam dotarcia do kierowcy.

Minęła pierwsza godzina akcji ratunkowej

[galeria=6,lewa]W akcję zaangażowanych zostało wielu strażaków. Do Jaktórki przyjechali strażacy z Szubina, którzy wezwali posiłki z JRG nr 1 w Bydgoszczy w postaci 18 tonowego dźwigu. Po wielu próbach podniesienia „beczki” wypełnionej ziarnem, nie udało się dotrzeć do kabiny kierowcy.

Kolejne próby

Podniesienie ciężarówki z przyczepą utrudniał ciężar auta, które leżało w rowie, przy lesie, poniżej poziomu drogi. Gdy próba podniesienia naczepy nie przyniosła rezultatów, strażacy podjęli próbę postawienia jej na koła. Dwa mocne, pożarnicze, ciężkie samochody nie dały rady podnieść naczepy, która ważyła około 24 ton. W międzyczasie dokonywano kilku prób dotarcia do uwięzionego kierowcy. Mijały kolejne minuty, które bardzo szybko zamieniały się w godziny.

[galeria=12,prawa]Dotarcie do kierowcy

Strażacy i ratownicy starali się odszukać ciała kierowcy. W bardzo mocno zmiażdżonej szoferce udało się przez mały otwór, świecąc latarkami, dostrzec rękę kierowcy. Medycy wstępnie stwierdzili, że mężczyzna nie żyje, jednak aby poświadczyć ten tragiczny fakt, trzeba było dotrzeć do osoby poszkodowanej.

Przyjechał dźwig z Torunia

50 tonowy kolos z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej nr 3 w Toruniu dotarł na miejsce wypadku kilka minut przed 17.00. Po konsultacjach kierujących akcją ratunkową, ustalono, że aby podniesienie naczepy było możliwe, niezbędne jest przepompowanie ziarna do innej beczki – czynność ta trwała około trzech godzin.

Zrobiło się ciemno

[galeria=15,lewa]Dotarcie do ciała poszkodowanego odbywało się już przy światłach z agregatów prądotwórczych. Kilkanaście minut trwało rozcięcie kabiny kierowcy przy pomocy sprzętu hydraulicznego. Niestety, około godziny 22.00 potwierdziła się diagnoza medyków – zgon kierowcy. Policjanci, strażacy i medycy do ostatniej chwili nie mięli pewności, czy kierowca podróżował sam. Okoliczności tragicznego wypadku na miejscu pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Szubinie badali policjanci z Szubina i KPP w Nakle. Działania ratunkowe trwały do późnych godzin nocnych.

Tekst i fot. Robert Koniec – Kcynia.Info

o autorze

Redakcja