W ubiegłym tygodniu na wieczną służbę odszedł pies ratowniczy Goran, uczestniczył w ponad stu akcjach i był jednym z 28 psów gruzowiskowych w Polsce.

Goran uczestniczył w ponad stu akcjach, w tym dziesięciu akcjach gruzowiskowych. Razem ze swoim przewodnikiem Jerzym Hermą był 650 metrów pod ziemią, latał śmigłowcem, pływał łodziami, jeździł quadami, trenował na wielu poligonach i wywołał miliony uśmiechów na twarzach dzieci i dorosłych. Na emeryturę odszedł w kwietniu służąc w OSP Wieprz, wraz z przewodnikiem tworzył również zespół kontraktowy w Specjalistycznej Grupie Poszukiwawczo – Ratowniczej Jastrzębie-Zdrój.

W ubiegłym tygodniu Goran zemdlał w ogrodzie, natychmiast trafił do weterynarza. W gabinecie wyrok…guz wielkości melona w jamie brzusznej przyczepiony do kręgosłupa…nie dało się kontynuować zabiegu…guz był nieoperacyjny. Wyniki morfologii były w normie… USG coś nakreśliło…ale operacja dopiero dała pełny obraz sytuacji… Pytanie retoryczne od weterynarza…czy wybudzamy…bo to jest już koniec… Najdramatyczniejsza chwila dla przewodnika psa ratowniczego dosięgła tym razem mnie. Od diagnozy, złych informacji, przeplatanych nadzieją minęły tylko 3 godziny…jedne z najdłuższych w moim życiu – wspomina Jerzy Herma w internetowym wpisie.

Foto. Jacek Krawczyk 

o autorze

Redakcja/Łukasz