Wiadomo wszem i wobec, że ogień gasi się na ogół wodą, a do baków samochodowych leje się paliwo. Nikt już końmi do pożaru nie jeździ, ręczne pompy można oglądać w muzeach. Czy w Gminie Lipowa nie ma już wystarczająco dużo pieniędzy na paliwo dla straży pożarnych, by zapewnić jednostkom właściwą gotowość bojową?

To są jaja, ale wcale nie jest nikomu do śmiechu. Do końca roku na wszystkie straże jest ponoć w kasie gminy dwa tysiące złotych – mówią strażacy z gminy Lipowa.

Gmina, wg przekazanych nam informacji, wydała np. jednej z jednostek ochotniczych „pozwolenie” na zatankowanie wozu za 100 zł, a kilkusetzłotowa faktura za paliwo dostarczona przez inną OSP została odrzucona.

W jednej z jednostek podczas ostatnich pożarów strażacy wyjeździli sporo paliwa. Teraz, żeby być w gotowości bojowej przelali nawet paliwo z pompy uzupełniając niepełny bak auta. W innej jednostce limit tankowania to 100 zł (niecałe 20 litrów). Strażacy modlą się, żeby do końca roku nie było potrzeby wyjazdu. Mówią, że są sugestie, żeby rzadziej wyjeżdżali do pożarów traw czy do innych zagrożeń nie dotyczących bezpośrednio życia i mienia. Tylko jak je kwalifikować?

Czy za każdym zgłoszeniem strażak ma dzwonić do wójta i się pytać, czy według niego to jest zagrożenie życia lub mienia? Z pożaru trawy może zapalić się las lub dom, może zginąć człowiek, przecież znane są takie przypadki. Jak nie strażacy nie dojadą, a stanie się tragedia, to kto będzie odpowiedzialny – dywaguje strażak z innej gminy, do którego też dotarły informacje na temat sytuacji w Lipowej.

Do Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu docierają sygnały o sytuacji strażaków w gminie Lipowa.

Nic oficjalnie nie wiemy, choć co nieco słyszałem. Nie wiem, czy to polega na prawdzie. Wójt jest odpowiedzialny za ochronę przeciwpożarową na terenie swojej gminy. Gmina, w ramach realizacji zadań własnych, odpowiada za bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową – przyznaje Marek Tetłak, rzecznik prasowy KPPSP.

Dodajmy, że dwie jednostki z gminy: OSP Lipowa i Słotwina funkcjonują w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (wzywane są do gaszenia pożarów i usuwania innych zagrożeń poza swoją gminą przez Komendę Powiatową PSP za pośrednictwem dyspozytorów,&uczestniczą w większych akcjach w województwie). Uczestnictwo w systemie to prawa i obowiązki wskazane w specjalnej umowie, sygnowanej zarówno przez wójta, jako osoby odpowiedzialnej za stan ochrony przeciwpożarowej na terenie danej gminy, jak i przez komendantów Powiatowego i Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej.

Komendant Główny w drodze decyzji wskazuje taką jednostkę, rekomendowaną przez komendanta powiatowego, do Krajowego Systemu. Wykluczenie takiej jednostki również podlega decyzji Komendanta Głównego – wyjaśnia st. bryg. Jarosław Wojtasik, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Wojtasik zawsze powtarza, iż bezpieczeństwo jest bezcenne. Niewypełnianie obowiązków (brak wyjazdów na wezwanie dyspozytorów poza gminę) grozi utratą członkostwa w KSRG, a co za tym idzie przerwaniem finansowania niektórych wydatków strażackich z budżetu „pożarowego” kraju. Pieniądze te przekazywane są strażakom na podstawie deklaracji – na szkolenia, remonty, doposażenie i modernizację, a także na bieżące wydatki. Nigdy nie da się dokładnie przewidzieć, jak te wydatki będą się kształtować w ciągu roku. Ale wykreślenie z KSRG to dla OSP funkcjonujących w systemie finansowy pat i obcięcie skrzydeł.

Ustawa o ochronie przeciwpożarowej reguluje relacje między gminą, a ochotniczą strażą pożarną – koszty wyposażenia, utrzymania, wyszkolenia i zapewnienia gotowości bojowej ochotniczej straży pożarnej ponosi gmina. Gmina ma również obowiązek bezpłatnego umundurowania członków OSP, ubezpieczenia w instytucji ubezpieczeniowej członków OSP i młodzieżowej drużyny pożarniczej oraz ponoszenia kosztów okresowych badań lekarskich. Zadaniem gminy jest zapewnienie odpowiednich środków w budżecie gminy, w części dotyczącej ochrony przeciwpożarowej. Za jej stan odpowiada wójt.

Może radni się zrzucą ze swoich diet na paliwo dla straży? Byłoby to na miejscu, skoro ustalony został taki budżet, że na ochronę przeciwpożarową, czyli obowiązek gminy, ledwo starcza? – ironizuje jeden ze strażaków.

Wójt gminy Lipowa Stanisław Caputa jest do końca tygodnia nieobecny. Wyjechał służbowo za granicę. Sprawę wyjaśnia dla powiatzywiec.pl Barbara Biegun, zajmująca się w Urzędzie Gminy jednostkami Ochotniczej Straży Pożarnej już od kilkunastu lat. Przedstawia ją w łagodniejszych barwach.
– To nie tak, że sytuacja jest nagła, zagraża strażom czy bezpieczeństwu. Od kilku lat konsekwentnie prosimy wszystkie gminne instytucje, jednostki oraz strażaków, by racjonalnie i rozważnie gospodarować finansami. Wszyscy oszczędzamy. Ochrona przeciwpożarowa to jedno z zadań gminy, ale przecież nie jedyne – zauważa Barbara Biegun. Wyjaśnia, jak planuje się budżet „strażacki”. – Co roku ustalamy poziom pieniędzy przeznaczonych na paliwo strażaków na bazie poziomu z roku poprzedniego. Nigdy nie zmniejszaliśmy tej puli, na ogół ją zwiększamy, bo przecież rosną ceny. Wydatków związanych ze strażami pożarnymi jest dużo. To osiem samochodów bojowych czyli przeglądy, ubezpieczenie, naprawy, remonty, doposażenie, wymiany oleju i płynów. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby któraś z jednostek nie miała za co wyjechać na wezwanie. Każda akcja to dla budżetu oprócz kosztów paliwa dodatkowo koszt ekwiwalentu dla strażaków, czyli 8 złotych na godzinę. Wydatki związane z zakupem paliwa do pojazdów, by mogły wyjechać do następnej akcji czyli wykazywać gotowość bojową, strażacy muszą uzgadniać z Urzędem, czy jest na tyle pieniędzy. Trzeba do wszystkich wydatków z budżetu podchodzić odpowiedzialnie. Przecież obowiązuje nas dyscyplina budżetowa, ustawa o finansach publicznych. Nikomu nie chcemy utrudniać życia, ale gmina ma wiele potrzeb i tylko racjonalne gospodarowanie pieniędzmi zapewni je na załatwienie wszystkich spraw. Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje i nie jest to żadna nadzwyczajna sytuacja w gminie Lipowa. Tak jest w całym kraju – podsumowuje Barbara Biegun.

o autorze

Redakcja