Ochotnicza Straż Pożarna w Gryfowie Śląskim ma na stanie dwa wozy. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, iż na naprawę jednego wozu nie ma pieniędzy – stoi w garażu od 29 sierpnia. Dlatego na chwilę obecną do akcji wyjeżdża 24-letni Star 266, który równiez ciągle się psuje.

W 7-letnim Starze 1466 po raz czwarty urwał się wał od autopompy. Firma, która go wyprodukowała twierdzi, iż przyczyną uszkodzenia jest nieprawidowa obsługa. Drobne awarie strażacy usuwają sami, z naprawą autopompy sami sobie nie poradzą.

Burmistrz miasta Olgierd Poniźnik powołał biegłego i zlecił ekspertyzę. Uważa on, iż nieuzasadnione jest wydawać kolejne dziesiątki lub setki tysięcy złotych na naprawę, gdy z nieustalonych przyczyn wóz bojowy ciągle się psuje. Niestety problem nadal nie został rozwiązany.

A co jeśli będzie potrzebny drugi wóz bojowy? Do podobnej sytuacji doszło 10 listopada br. Syrena zawyła, stażacy się zbiegli, jednak wóz nie wyjechał. Dlaczego? Dlatego, iż jedyny sprawny wóz został zadysponowany do pożaru w Mirsku. Do zgłoszenia o ulatniającym się gazie w Gryfowie Śląskim strażacy-ochotnicy nie mogli wyjechać z bazy, ze względu na zepsuty pojazd.

Jednostka należy do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego i posiada dwa wozy. Tylko dlaczego jeden nieustannie się psuje i stoi w garażu, z kolei drugi swoje już przepracował i należy mu się „emerytura”…

o autorze

Redakcja