W sobotę kilka minut po godzinie 11:00 w lesie niedaleko miejscowości Hermanów (woj. wielkopolskie) rozbił się prywatny śmigłowiec, a następnie stanął w ogniu. Wskutek katastrofy zginęły dwie osoby podróżujące maszyną.

Śmigłowiec, który należał do pilota wystartował z prywatnej posesji w miejsowości Hermanów.&Pilot miał pokonać trasę liczącą około 150 kilometrów. Rozbił się kilka kilometrów od miejsca, w którym startował. Helikopter&na skraju lasu sosnowego i starego koryta Warty&zahaczył o jedno z drzew, ściął konar i uderzył w ziemię. Służby ratownicze powiadomił jeden z wędkarzy. Na miejsce zdarzenia jako pierwsza dotarła karetka pogotowia.&

Dojazd do miejsca wypadku utrudniał gęsty, podmokły, leśny teren.&Wozy strażackie mogły dojechać tylko w&pobliże miejsca katastrofy. Resztę trasy strażacy z całym sprzętem i oporządzeniem musieli pokonać pieszo.&Po dotarciu zastępów, ich zadaniem było dogasić palący się wrak oraz zabezpieczyć miejsce tragedii przed osobami postronnymi.&Śmigło i ogon helikoptera nie uległy zniszczeniu. Kompletnie spalona była kabina pilotów.

Ciała były całkowicie spalone. Znana jest już tożsamość ofiar. Pilot pochodził z Międzychodu, natomiast pasażer z Gorzowa Wielkopolskiego. Na miejscu pracowali również przedstawiciele Komisji Badania Wypadków Lotniczych i prokurator.&Działania strażaków skupiały się na zdemontowaniu maszyny i ułatwieniu jej przetransportowania.&Przyczyny wypadku zostaną ustalone dopiero przy raporcie końcowym.

o autorze

Redakcja