Do pożaru doszło w&wielkanocny poniedziałek wieczorem w mieszkaniu przy ulicy de Schipborgstraat w Hadze. Na szczęście w budynku obok mieszkali dwaj Polacy:&30-letni Michał i 27-letni Marcin. Gdyby nie oni, ogień przyniósłby wielką tragedię…&

Bracia widząc przez okno całe zdarzenie natychmiast wybiegli na zewnątrz. W oknie płonącego budynku ujrzeli chłopca i dziewczynkę, którym ogień zamknął drogę ucieczki.

Nie zastanawiając się od razu ruszyli z pomocą. Michał szybko wdrapał się na drzewo, gdyż jego cienkie gałęzie znajdowały się blisko fasady kamienicy. Posostali gapiowie byli zdumieni, woleli nie robić nic i poczekać na straż pożarną. Jednak mogłoby być za późno. Każda sekunda była na wagę złota, a czekanie mogło okazać się tragiczne w skutkach.

Mężczyźnie udało się nakłonić chłopczyka do tego, by skoczył. Jeden z sąsiadów relacjonował: „Michał złapał chłopca w powietrzu, jak Spiderman. To było niesamowite. Dokładnie na czas”.

Dziewczynce na pomoc ruszył drugi z braci, gdyż pożar przybierał na sile. Marcin dawał jej znaki, że ma skoczyć. W momencie, gdy skoczyła, okazała się dla niego za ciężka i wyleciała mu z rąk, spadając na ziemię. Żaden z obserwatorów, mimo próśb nie zareagował.

W międzyczasie do akcji włączył się jeszcze jeden Polak, który&gołymi pięściami wybił szybę w drzwiach wejściowych klatki schodowej. Dzięki temu umożliwił ucieczkę pozostałym lokatorom kamienicy. Marcin i Michał wraz z mężczyzną wbiegli do środka budynku. Znaleźli w nim m.in. ojca dzieci.&Kilka sekund później w mieszkaniu doszło do eksplozji.

Klatka schodowa została zamknięta, a mieszkańcy przeniesieni do hotelu. Przyczyna wybuchu ognia nie jest jeszcze znana. W wyniku pożaru rannych zostało jedenaście osób, z których sześć nadal znajduje się w szpitalu. Stan poszkodowanych nie jest znany.

Wypowiedź Polaków po angielsku od 1:21

o autorze

Redakcja