Półautomatyczny defibrylator AED mają od niedawna w swoim wyposażeniu ratownicy Ochotniczej Straży Pożarnej w Karsinie. Jest to pierwsze takie urządzenie w straży pożarnej na terenie powiatu kościerskiego. Jeszcze kilka lat temu, na całym świecie osobami uprawionymi do przeprowadzenia defibrylacji byli tylko lekarze.

Dziś w całej Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych sprzęt do automatycznej defibrylacji jest ogólnodostępny w miejscach użyteczności publicznej.

– Defibrylator AED jest to urządzenie, które w stanach zagrożenia życia wytwarza impulsy elektryczne, doprowadzane do serca i pobudzające je do właściwego funkcjonowania – mówi Krzysztof Datta, komendant gminny OSP w Karsinie.&Urządzenie to pozwala niejednokrotnie na uratowanie życia osoby, u której doszło do nagłego zatrzymania krążenia.

Często to właśnie jednostki straży pożarnej pierwsze pojawiają się na miejscu wypadku i w wielu przypadkach tylko szybka defibrylacja może przyczynić się do uratowania poszkodowanych. Defibrylator okazuje się przydatny głównie przy niewłaściwej pracy serca (migotanie komór) i braku skutecznego pompowania przez nie krwi do organizmu.

Druhowie z Karsina otrzymali też dodatkowo defibrylator szkoleniowy, który pozwoli strażakom na wykonywanie czynności reanimacyjnych w ramach ćwiczeń. Koszt wspominanych urządzeń wynosi 9 tys. zł. 4 tys. zł na ten cel karsińskim strażakom przekazał Zarząd Główny Związku OSP RP w Warszawie, a pozostałą część przekazał miejscowy samorząd.

– Rada Gminy w Karsinie jednogłośnie zaakceptowała zakup AED dla jednostki OSP Karsin – powiedział Roman Brunke, wójt gminy Karsin. – Zdecydowaliśmy się na ten zakup, gdyż gmina Karsin jest najdalej oddalonym terenem od Szpitala Specjalistycznego w Kościerzynie, a nasi strażacy mogą szybciej dotrzeć do potrzebujących pomocy. Bezpieczeństwo naszych mieszkańców jest dla nas priorytetem.

– Nie chcemy zastępować lekarzy, tylko wcześniej przed przybyciem zespołu pogotowia ratunkowego podjąć czynności ratujące życie ludzkie – dodaje Krzysztof Datta. – Nikogo nie muszę przekonywać, że w wielu przypadkach liczy się czas.

Info: Krzysztof Datta, Dziennik Bałtycki&

o autorze

Redakcja