Już tylko dwójka Polaków, rannych w katastrofie pociągu Kraków Praga, pozostaje w szpitalach. Pozostali ranni Polacy opuścili szpitale w Czechach- poinformowała rzeczniczka PKP.

W katastrofie pod Ostrawą rannych zostało 67 osób – w tym 12 Polaków. Nie żyje siedem osób.

– Niewykluczone, że wśród ofiar śmiertelnych jest Polak, ale wciąż trwa identyfikacja ciał – powiedział premier Donald Tusk, który przyjechał na miejsce wypadku. Według wstępnych informacji katastrofy pociągu można było uniknąć, gdyby maszynista został uprzedzony o remoncie mostu.-

[galeria=1,prawa]Jeden pacjent przeszedł operację, ma liczne złamania, ale jest przytomny. Mówi, że jego koleżanka była poważnie ranna. Możemy przypuszczać, że to jedna z ofiar katastrofy , ale nie ustalono jeszcze tożsamości wszystkich ofiar – powiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz, która z premierem odwiedziła miejsce katastrofy.

Liczba rannych Polaków wzrosła do dwunastu – podało przed godz. 21 Radio TOK FM.

– Zidentyfikowano kolejną poszkodowaną, 21 letnią Agnieszkę, która jest w ciężkim stanie w szpitalu uniewersyteckim w Ostrawie Porubie – donosi TOK FM. Według PKP Intercity pociągiem jechało łącznie 105 Polaków.

[galeria=2,lewa]Wypadek pociągu Eurocity Comenius relacji Kraków-Praga miał miejsce ok. godz. 10.45 w Czechach, niedaleko miejscowości Studenka, przy granicy z Polską. Pociąg jadący z prędkością 120 km/h uderzył we fragmenty nowo budowanego mostu, który zawalił się na tory kolejowe. Maszynista przeżył wypadek i to on zdążył zaciągnąć hamulec, wtedy pociąg zwolnił od 140 do 120 km/h.

Winna kolej czy firma remontowa?

Jan Podstawka z Zakładu Taboru Kolejowego Bohumin, z którego pochodził pociąg, uważa, że wypadkowi winna jest kolej, bowiem nie poinformowała przewoźnika o prowadzonym remoncie wiaduktu.

– Gdybyśmy o tym wiedzieli, pociąg jechałby znacznie wolniej, 30-40 km/godzinę. Tymczasem, przy tak dużej prędkości, gdy maszynista zobaczył, że coś spada przed lokomotywą do hamowania zostało mu 200-300 metrów. Niewiele mógł już wówczas zrobić – mówi Podstawka.

Radio TOK FM podaje, że o pracach na moście nie poinformowała nikogo firma remontowa i to po jej stronie leży wina za spowodowanie katastrofy.

[galeria=3,prawa]Wiadukt, który się zawalił pochodzi z 1961 roku. Od 16 kwietnia był remontowany, bo okazało się, że przy jego budowie popełniono błędy. Remont miał się zakończyć 15 września. Prowadziła go firma ODS. Jej generalny dyrektor Tomasz Vitek powiedział czeskim mediom: – Jadę na miejsce zdarzenia, jestem w szoku, nie potrafię wytłumaczyć, co się zdarzyło i gdzie został popełniony błąd.

Źródło: Gazeta.pl

o autorze

Redakcja