Na paliwo czy na wczasy pod gruszą? Takich wyborów musi dokonywać krakowska straż pożarna. Wszystko przez galopujące ceny paliwa i dużą liczbę interwencji.

– Mamy dopiero maj, a wykorzystaliśmy już ponad 60 proc. budżetu na paliwo – narzeka Ryszard Gaczoł, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

Faktycznie. Strażacy znaleźli się w kiepskim położeniu. Jak przyznają, największym problemem są szybko rosnące ceny paliwa. W tym także oleju napędowego, a właśnie na nim jeździ zdecydowana większość strażackiego sprzętu. Tymczasem tegoroczny budżet PSP w Małopolsce nie zwiększył się ani o złotówkę w stosunku do ubiegłych lat. – Rozmawiałem niedawno z kolegami z innych małopolskich powiatów i okazało się, że są w równie trudnej sytuacji – przyznaje komendant Gaczoł.

Ale kłopoty finansowe straży to nie tylko wina wysokich cen benzyny. Mimo że w tym roku obyło się bez klęsk żywiołowych, wiosną strażacy i tak mieli pełne ręce roboty. Głównie przy gaszeniu pożarów traw, które wybuchały przede wszystkim w marcu. To właśnie wtedy czterech chłopców w wieku od 14 do 16 lat podpaliło łąki na Ruczaju. Akcja gaśnicza, w której uczestniczyło szesnaście zastępów straży pożarnej, trwała ponad pięć godzin. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a pogorzelisko objęło blisko 95 hektarów. Koszty generują jednak też drobniejsze interwencje – podczas minionej majówki dochodziło do wzywania przez mieszkańców straży pożarnej do ugaszenia grilla sąsiada.

Nie licząc lat, w których dochodziło do powodzi, tej wiosny straż musiała wyjeżdżać na interwencję o ok. 20 proc. częściej niż zwykle o tej porze roku. Straż zapewnia jednak, że nie ma ryzyka, że wozy przestaną jeździć na interwencje. – Na razie ratujemy pieniądze na paliwo, przesuwając na ten cel fundusze z innych paragrafów, np. ze świadczeń socjalnych, takich jak wczasy pod gruszą – wyjaśnia komendant Gaczoł. – Liczymy, że pieniądze zostaną nam przyznane jesienią. Interweniujemy w tej sprawie u komendanta wojewódzkiego. Szczegóły będziemy jednak znali dopiero na przełomie września i października.

Dlaczego tak późno? Wtedy będzie wiadomo, którzy strażacy zdecydują, że przechodzą na emeryturę. – Mamy nadzieję, że w ten sposób uda nam się zaoszczędzić trochę pieniędzy. Do tego czasu wystarczy nam pieniędzy, które będziemy przesuwać z innych celów, a na koniec roku zamierzam wypłacić strażakom zaległe świadczenia – zapowiada komendant.

Jak uspokajają strażacy, pensje są zaplanowane i zabezpieczone w innym budżecie. Nie ma więc ryzyka, że strażacy nie otrzymają wypłaty.

Źródło: Kraków.Gazeta.pl

o autorze

Redakcja