1 kwietnia br. około godziny 8:50 w jednym z bloków przy ul. Witosa w Koronowie dziewczynka biegnąc na spotkanie z koleżankami, nie zauważyła jednej ze studzienki. Potknęła się, a następnie uderzyła głową w beton.

Szczęściem w nieszczęściu okazało się, że dziewczynka przerwóciła się blisko klatki schodowej, w której mieszka komendant Gminny OSP – Jan Michalski oraz druh Mariusz Sadecki. Obydwoje widząc, że coś niepokojącego dzieje się na zewnątrz od razu pobiegli z pomocą.

Wokół dziewczynki zgromadziło się już kilka osób oraz Jarosław Czekaliński, który jest kierowcą PKS. Wiktoria, bo tak miała na imię dziewczynka, traciła oddech, miała bardzos siną twarz oraz duży obrzęk.&

Strażacy-ochotnicy wraz z panem Czekalińskim natychmiast zaczęli reanimację. Obserwatorzy zdarzenia zadzwonili na pogotowie, jednak karetka w tamtym momencie przewoziła z Sokola Kuźnicy do szpitala w Bydgoszczy rodzącą kobietę. Drugi ambulans, mimo wielu protestów, decyzją Ministra Zdrowia stoi w garażu.

Do dyspozycji był tylko samochód służący pielęgniarkom. Dr Andrzej Nowak, lekarz pediarta nie zastanawiając się długo, wsiadł do pojazdu i pojechał na miejsce zdarzenia. Dziewczynka po kilkunastu minutach zaczęła dawać oznaki życia: otworzyła oczy, a chwilę później znowu odpłynęła.

O godzinie 9:07 druhowie otrzymali smsa z poleceniem przygotowania lądowiska dla helikoptera. Doskonale wiedzieli, że liczy się każada minuta. Poszkodowana została położona na noszach, a następnie przeniesiona do karetki, z której przeniesiono ją do do helikoptera, który przyleciał z Bydgoszczy.

Stan zdrowia Wiktorii nie jest znany. Ciekawe jak skończyłaby się ta sytuacja, gdyby nie mieszkający obok strażacy-ochotnicy… To oni uratowali jej życie.

o autorze

Redakcja