Dnia 13 lipca, około godz. 9, kilkaset metrów za stacją Korzybie (woj pomorskie) w kierunku Miastka doszło do wypadku kolejowego. Dwa pociągi osobowe: relacji Słupsk – Szczecinek i Szczecinek – Słupsk zderzyły się czołowo na prostym odcinku torowiska. Około 20 osób zostało przewiezionych do szpitali, kilka jest w stanie ciężkim.

[galeria=3,prawa]Pasażerowie twierdzą, że najpierw usłyszeli pisk hamulców, a następnie silne uderzenie.

– Wszystko poleciało do przodu – relacjonuje jeden z poszkodowanych, który doznał tylko lekkich potłuczeń. – Pasażerowie uderzali ciałami o siedzenia, przewracali się na ziemię, krzyczeli.

Zdarzenie w Korzybiu relacjonuje Kamil Winnik – lekarz, który wracał do Słupska od rodziny ze Szczecinka:

– Nie jestem przesądny, choć to był 13, ale pech jest rzeczywiście niesamowity – opowiada także, że dzień wcześniej zapalił mu się samochód. – Choć patrząc na to, że wyszedłem z tego niemal cało, mogę mówić o dużym szczęściu.

[galeria=6,lewa]Do zderzenia doszło, gdy pociąg wyjeżdżał ze stacji w Korzybiu. – Siedziałem w pierwszym wagonie za lokomotywą, w jednym z pierwszych rzędów na parterze „piętrusa”. W pewnym momencie usłyszałem ogromny łomot, zrobiło mi się czarno przed oczami i obudziłem się w fotelu dwa rzędy dalej. Wnętrze wagonu było zniszczone, pełne połamanych sprzętów, pogiętej blachy.

– Mam tylko złamany palec u nogi, trochę potłuczeń i teraz czuję, że zaczyna mnie boleć śródręcze – dodaje.

Nie zważając na obrażenia, Kamil Winnik rzucił się ratować rannych. Był jedynym lekarzem w pociągu.

– Na miejscu nikt nie zginął, kilka osób było w stanie ciężkim, kilkanaście odniosło lżejsze rany: urazy głów, połamane ręce i nogi – opowiada.

Na miejsce szybko dotarła straż pożarna i karetki pogotowia. To oni natychmiast rozpoczęli sprawnie przeprowadzoną akcję ratunkową.

Ci, którzy wydostali się z pociągu leżeli na trawie, wiele osób było zakrwawionych, kilka z nich straciło przytomność. Co chwilę kursowały karetki, które zabierały rannych do szpitali. Najbardziej poszkodowaną ofiarą katastrofy jest kierowniczka pociągu, która z urazem głowy i kręgosłupa trafiła do szpitala.

[galeria=9,prawa]Trasa Słupsk – Szczecinek zablokowana była do późnych godzin wieczornych. Ciężki sprzęt, który miał za zadanie rozczepić oba pociągi dotarł na miejsce dopiero około godziny 17. Trzeba było również odpompować ponad dwa tysiące litrów paliwa z lokomotyw. Według wstępnych ustaleń pociąg relacji Słupsk – Szczecinek wyjeżdżał ze stacji Korzybie z prędkością około 20-30 km/h.

Drugi pociąg zaczął zwalniać już przed stacją i jechał około 50 kilometrów na godzinę, zatem oba pociągi nie jechały szybko. W momencie zderzenia, oba składy jechały jeszcze wolniej, ponieważ maszyniści na chwilę przed katastrofą zauważyli zbliżające się z przeciwnej strony pociągi.

[galeria=10,lewa]Rannych zostało około 25 osób, z czego większość ma tylko lekkie potłuczenia. Wszyscy poszkodowani przebywają w szpitalach.

Nie wiadomo co było przyczyną wypadku. Pociąg jadący ze Słupska miał kilkunastominutowe opóźnienie, ponieważ na stacji w Słupsku czekał jeszcze na pasażerów, którzy przyjechali pociągiem SKM.

Kolejarze, którzy prowadzili oględziny miejsca katastrofy sugerowali, że maszynista mógł chcieć nadrobić czas stracony w Słupsku i nie zastosował się do procedur – może On bowiem ruszyć ze stacji tylko wtedy, gdy dostanie radiowy sygnał, który jest także potwierdzony SMS-em wysłanym przez dyspozytora ze stacji w Miastku.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Łukasza Chyrek

o autorze

Redakcja