Strażak z KM PSP w Koszalinie, na widok pożaru parterowego budynku socjalnego natychmiast ruszył z pomocą. Przemysław Piskorski, choć był już po służbie ocalił życie 15 osobom!

Pożar miał miejsce dwa tygodnie temu przy ulicy Słowiańskiej. Koszaliński strażak jechał z żoną, po służbie na zakupy. Widząc kłęby dymu natychmiast wyskoczył z samochodu, po czym wbiegł do zadymionych pomieszczeń i wyprowadził trzy osoby z budynku, następnie, po kolei zaczął wyprowadzać pozostałych mieszkańców.

Rzuciłem się na ratunek ludziom, a żonę poprosiłem, aby zadzwoniła i wezwała strażaków. Okazało się, że już ich ktoś zawiadomił i jechali na miejsce – opowiadał redaktorowi Gk24 Przemysław Piskorski. Ktoś krzyczał, że w jednym z pomieszczeń jest kobieta, ale wiedziałem, że nie uda się jej uratować, bo ogień buchał tam drzwiami i oknami. Trzeba było ratować innych, z pozostałych mieszkań. Nie miałem żadnego zabezpieczenia ani maski. Musiałem szybko działać, bo wiedziałem, że to wszystko zaraz może doszczętnie spłonąć, ogień rozprzestrzeniał się bowiem błyskawicznie. Kogo się dało, to wyprowadzałem albo wynosiłem na zewnątrz. – dodał w rozmowie strażak,

W pożarze zginęła kobieta, u której w mieszkaniu pojawił się ogień – ściana ognia odgrodziła jej drogę ucieczki. Jednak gdyby nie st. strażak Przemysław, ofiar byłoby o wiele więcej. budynek spłonął doszczętnie.

Cały ten wyczyn zostałby jedynie we wspomnieniach lokatorów, gdyby nie anonimowy list do lokalnej gazety, gdzie opisano całe zdarzenie z bohaterskim strażakiem. Praca w straży to nie tylko służba, ale przede wszystkim pasja i powołanie o czym dowiódł Pan Przemek.

St. strażak Przemysław Piskorski ze strażą związany jest od urodzenia – dziadek, ojciec i brat również są strażakami. W Państwowej Straży Pożarnej pracuje od trzech lat. Jest również ochotnikiem w OSP Mielenko.

Foto: DOMIN/GK24.pl

o autorze

Redakcja