Czwartek, 13 listopada 2008. W szkole podstawowej w Koźminie Wielkopolskim zajęcia rozpoczęły się tak jak zwykle, o godzinie 8 rano. Po upływie zaledwie kilkunastu minut zajęć rozlega się dzwonek alarmowy – dzieci i nauczyciele spoglądają na zegarki, przecież jeszcze nie czas na przerwę.

Wszyscy zniecierpliwieni nasłuchują – jeden dzwonek, drugi, trzeci. Na twarzach pojawia się zdziwienie i jakby niepewność – to alarm pożarowy. Nauczyciele natychmiast przystępują do ewakuacji – ustawiają dzieci w pary i wyprowadzają je na zewnątrz budynku. Ewakuacja przebiega bardzo sprawnie i już po upływie 5 minut wszystkie dzieci zostają wyprowadzone na zewnątrz. Teraz nauczyciele liczą swoich podopiecznych czy wszyscy są i zgłaszają to dyrektorowi szkoły.

[galeria=2,prawa]Niestety trójki dzieci brakuje, nauczycielka przypuszcza, że mogły zostać w bibliotece na poddaszu szkoły. W czasie kiedy rozbrzmiewał dzwonek alarmowy wyznaczona osoba dzwoniła do straży pożarnej zgłaszając pożar poddasza budynku szkoły. Dyspozytor do pożaru wysyła znaczne siły i środki: samochód gaśniczy z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej PSP w Krotoszynie, samochód gaśniczy i samochód podnośnik z Ochotniczej Straży Pożarnej w Koźminie Wlkp., oraz samochody gaśnicze z Wałkowa i Czarnego Sadu.

Po dojechaniu na miejsce zdarzenia strażacy wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych wchodzą do wnętrza budynku w poszukiwaniu [galeria=3,lewa]zagrożonych dzieci. Po krótkich poszukiwaniach odnajdują dwójkę dzieci, które ewakuują na zewnątrz budynku i przekazują je zespołowi karetki pogotowia, który już jest na miejscu. Druga para ratowników odnajduje trzecie dziecko, które ewakuowane jest na zewnątrz budynku przy użyciu samochodu podnośnika. Można odetchnąć z ulgą, wszystkie dzieci są bezpieczne, ale pożar nadal szaleje na poddaszu trawiąc konstrukcję dachu oraz pomieszczenia biblioteczne. Jednak już podawane są środki gaśnicze i pożar po chwili zostaje zlokalizowany i ugaszony.

[galeria=5,prawa]Jakby tego było mało na poddaszu zasłabł jeden z ratowników. Na ratunek poszkodowanemu ratownikowi rusza czterech innych strażaków wyposażonych w nosze, oraz torbę PSP R-1 z zestawem do tlenoterapii. Po kilku chwilkach ratownik ułożony i zabezpieczony na noszach, otulony kocem i z maską tlenową na twarzy ewakuowany jest na zewnątrz, gdzie czekają już przygotowani do udzielenia pomocy ratownicy i lekarz z karetki pogotowia.

Według takiego scenariusza przebiegały ćwiczenia doskonalące dla służb ratunkowych. w których uczestniczyły jednostki Krajowego Systemy Ratowniczo – Gaśniczego oraz jednostki spoza systemu. Celem takich ćwiczeń jest miedzy innymi: sprawdzenie przyjętych procedur [galeria=6,lewa]postępowania, sprawdzenie dróg ewakuacji oraz sposobu, czasu i możliwości przeprowadzenia ewakuacji osób przebywających z budynku, doskonalenie umiejętności prowadzenia działań ratowniczo – gaśniczych, sprawdzenie dróg dojazdowych do obiektu oraz możliwości użycia sprzętu będącego na wyposażeniu jednostek ochrony przeciwpożarowej, zapoznanie strażaków z obiektem.

Tekst: st. kpt. Tomasz Niciejewski
Foto: st. kpt. Robert Rutkowski

o autorze

Redakcja