W ostatnim czasie niemal cała Polska walczy z powodzią. Jednym z miast dotkniętych przez ten żywioł jest Kraków.

Od niedzieli 16 maja w Krakowie intensywnie padał deszcz. Już następnego dnia woda zaczęła dawać się we znaki mieszkańcom, głównie kierowcom.

W poniedziałek zamknięto tunel pod rondem Grunwaldzkim, który zalała woda (otwarto go dopiero w piątek). Jeszcze tego samego dnia służby miejskie podniosły wały przeciwpowodziowe nad Wisłą montując metalowe bariery. W poniedziałek Wisła też po raz pierwszy przekroczyła wał przeciwpowodziowy – w Pychowicach, na ulicy Tynieckiej. Jednak wtedy woda zebrała się na drodze w zagłębieniu terenu i nikomu nie zagrażała (w pobliżu nie ma zabudowań). Zalany został za to Stary Bieżanów, gdzie z brzegów wystąpiła rzeka Serafa. W tym dniu w Krakowie zmarła w wyniku powodzi pierwsza osoba – ośmioletni chłopiec, który wpadł do rzeki.

Wtorek był dniem, w którym Wisła osiągnęła najwyższy odnotowany poziom. Już przed południem zamknięto najniższy most w Krakowie – Dębnicki, gdzie w godzinach wieczornych pierwszy raz w historii rzeka zamknęła cały prześwit i oparła się na moście.

Do najpoważniejszego zdarzenia w Krakowie doszło w nocy z wtorku na środę, gdy około 2.00 woda przerwała wał przy ulicy Na zakolu Wisły (przecznica Nowohuckiej po stronie Płaszowa). Żywioł zalał wtedy siedziby kilku firm, ulice, ogródki działkowe oraz wojewódzką bazę przeciwpowodziową zlokalizowaną dosłownie kilkanaście metrów od miejsca przerwania wału. Do pomocy natychmiast ruszyło około 200 strażaków i żołnierzy, którzy pod kierownictwem Komendanta Miejskiego PSP odbudowywali wał workami z piaskiem. Zalane wtedy dzielnice wciąż są miejscami zalane, strażacy wypompowują wodę z piwnic. W niektórych miejscach nie wypompowuje się wody, tylko koparkami utworzono odpływy wody (rejon ul. Saskiej).

Niedługo później pojawiło się realne zagrożenie przerwania wału w rejonie ulicy Wioślarskiej (przecznica od Księcia Józefa). I w tym wypadku wał umocniono wspólnymi siłami służb ratowniczych oraz mieszkańców. Innym zalanym rejonem jest Kostrze – tutaj, paradoksalnie, problemem jest wał przeciwpowodziowy, który uniemożliwia odpłynięcie wody z tych terenów. Dzielnicę trzeba osuszyć przy pomocy wysokowydajnych pomp, które przetłoczą wodę nad wałem.

Kraków w tym trudnym czasie otrzymał pomoc strażaków z całej Polski, interwencji nie sposób zliczyć (tylko 17 maja było ich w Krakowie 114, w powiecie ziemskim niemal 50). W piątek do Krakowa zaczęli nadjeżdżać strażacy z miast partnerskich – Innsbrucka i Frankfurtu nad Menem. Obecnie można spotkać także ekipy z Francji czy Danii. Wciąż trwa wypompowywanie wody z zalanych piwnic i garaży. W akcji pokazują się także OSP z terenu miasta, które na co dzień niemal nie mają wyjazdów, na potrzeby pompowania wody obsadzono nawet pojazdy kwatermistrzowskie. Dopiero dzisiaj (niedziela 23 maja) odwołano w mieście alarm przeciwpowodziowy, nadal utrzymuje się stan pogotowia. Pozostaje mieć nadzieję, że władze wyciągną wnioski z tej klęski, która pokazała zaniedbania w ochronie przeciwpowodziowej.

Tekst i zdjęcia: Piotr Pradel

o autorze

Redakcja