Niejasne są okoliczności zdarzenia do jakiego doszło w nocy z soboty na niedzielę na trasie pomiędzy Zawadą a Jełową. Kierująca fiatem seicento osoba, najprawdopodobniej w wyniku słabej widoczności zjechała z drogi i dachowała. Problem w tym, że w trakcie prowadzonych na miejscu czynności, nie udało się ostatecznie ustalić kto kierował samochodem.

Zastany na miejscu zdarzenia, 25-letni mieszkaniec powiatu oleskiego od początku utrzymywał, że samochodem kierowała jego dziewczyna, która jakiś czas przed przyjazdem policjantów poszła w stronę Olesna po pomoc drogową. Na pytanie funkcjonariuszy gdzie może teraz być, mężczyzna odpowiedział: – To już z godzina minęła od czasu, jak wjechałem do tego rowu, więc chyba zaraz powinna się tu zjawić – przekonywał.
Badanie mężczyzny alkomatem wykazało prawie 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

[galeria=3,prawa]Po kilkunastu minutach dziewczyna 25-latka pojawiła się na miejscu zdarzenia. Nie przyjechała jednak z pomocą drogową, a z tatą. Jak na osobę, która brała udział w wypadku, wyjątkowo duże było jej zdziwienie, gdy zobaczyła przewrócony w rowie samochód.
Trzeba zaznaczyć, że kobieta nie miała żadnych obrażeń, zabrudzonego ubrania krwią, czy chociażby śladów błota na butach, co mogło by wskazywać, że chwilę wcześniej wysiadała z przewróconego samochodu.
W pojeździe, po stronie kierowcy widać było natomiast znaczne ilości krwi.

[galeria=4,lewa]Przypomnijmy, że zastany na miejscu mężczyzna, miał zakrwawioną twarz, oraz ręce. W środku pojazdu, wezwany na miejsce policyjny technik kryminalistyki zabezpieczył niezbędne ślady. M.in. zapach, odciski linii papilarnych na kierownicy, a także materiał DNA.
Na pytanie kto kierował fiatem odpowie sąd.

Żródło 24Opole.pl

o autorze

Redakcja