Do nietypowego zderzenia doszło wczoraj wieczorem na drodze pomiędzy Kisielnicą, a Małym Płockiem. Kierujący samochodem Skoda Fabia dosłownie nadziała się na pnie ułożone na naczepie ciężarówki do przewożenia drewna. Jeden z bali drewna „wpił” się w osobówkę na wysokości twarzy kierowcy i zatrzymał się dopiero na oparciu jego siedzenia. Aż trudno uwierzyć, że nikomu nic się poważnego nie stało. Z czterech osób podróżujących Skodą, tylko dwie doznały niegroźnych obrażeń ciała.

Ciężarówka wyładowana długimi pniami drzew stała blokując jeden pas jezdni prowadzącej przez las pomiędzy Kisielnicą, a Małym Płockiem. Jego kierowca zmieniał uszkodzone koło. Jak twierdzi jeden z pasażerów Skody – samochód ciężarowy nie był należycie oznakowany, nie było na jezdni trójkąta ostrzegawczego, a sam pojazd nie miał włączonych świateł awaryjnych.

[galeria=5,prawa]Skoda jechała od strony Łomży, niestety kierujący nie był wstanie ciężarówki wyminąć – z naprzeciwka nadjeżdżał inny samochód. Na wyhamowanie przed zderzeniem było już za późno. Skoda nadziała się na jeden z pali, które wystawały z ciężarówki.

Niegroźnych uszkodzeń ciała doznał kierujący skody i jedna kobieta. Oboje trafili do łomżyskiego szpitala. Pozostali pasażerowie – młoda kobieta i mężczyzna wyszli z tego zdarzenia cali i zdrowi. Jak się okazało cztery osoby w Skodzie jechały na pogrzeb.

o autorze

Redakcja