Niska temperatura powietrza czasami poniżej 9 stopni w niektórych pomieszczeniach. Mimo grzejników odkręconych do maximum w dzień temperatura powietrza nie przekracza 18 stopni. To koszt rewitalizacji ponad stu letniego budynku Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej nr 2 przy ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu jaki muszą ponieść tamtejsi Strażacy.

Między grzejnikiem elektrycznym a wizualizacją płonącego ognia w kominku na pulpicie komputera. Tak właśnie wygląda dogrzewanie organizmów Strażaków w czasie pracy z Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej nr 2 przy ul. Grunwaldzkiej, kiedy to czekają na zgłoszenia niesienia pomocy.

– Ryby w akwarium jeszcze nie zamarzły, więc nie jest tak źle – żartobliwym tonem komentuje Rafał Śmigielski, dowódca jednostki. Odkąd na dworze pojawiła się prawdziwa zima, temperatura w większości pomieszczeń w budynku niestety wynosi tylko 11 stopni. Strażacy cieszą się na samą myśl, że ich miejsce pracy odzyska dawny blask, bo placówka tego wymaga bezwzględnie, ale na czas remontu, który ma potrwać prawie rok woleliby się przeprowadzić w inne miejsce.

Kaloryfery w jednostce grzeją 24h na dobę najmocniej jak się da. Mimo to temperatura w pomieszczeniach nie przekracza w dzień 18 stopni, mowa tu o szatni, łazience i sypialni. Tu jest najcieplej w całej jednostce, ale tylko dlatego, że na wejściu do nich strażacy zamontowali dodatkowe drzwi i izolowali je pianką. W pozostałych temperatura wynosi od 9 do 13 stopni. Strażacy spędzają czas w malutkim pokoiku dowódcy zmiany. W pomieszczeniu o metrażu trzy na trzy. Ustawiony tam mają kaloryfer na najwyższą temperaturę i dwa grzejniki elektryczne. Na pulpicie komputera wizualizacja płonącego ognia w kominku, słychać nawet trzask palącego się drewna. – Tak tu siedzimy między kominkiem a grzejnikiem. Grzejemy się – uśmiecha się Śmigielski.

W kolejnych pomieszczeniach na parterze budynku: świetlicy, sali do zajęć teoretycznych i jadalni termometry wskazują 11 stopni. Najzimniej jest w holu prowadzącym do kuchni, bo tylko ok. 9 stopni. Najcieplejszym miejscem jest kuchnia – Bo pomieszczenie małe i gaz się pali na okrągło – tłumaczy Śmigielski.

Tak niskie temperatury w obiekcie są powodem prowadzonego remontu. – Strych nie ma już izolacji, a ściany zewnętrzne zostały bez tynku. Dodatkowo, przez cały czas jest otwarte okno na ostatnim piętrze, robotnicy zsypują przez nie do śmietników gruz – mówi Śmigielski.

Wiadomo, że każdy remont zawsze się wiązać będzie z problemami na różnym stopniu. Podczas trwania tak ogromnego przedsięwzięcia, jak modernizacja zabytkowego budynku, trzeba się liczyć z okresowo występującymi niedogodnościami – stwierdza Michał Kucierski, rzecznik komendy miejskiej straży. Ale do strażaków mimo wszystko te argumenty nie przemawiają.

Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że trwały rozmowy na niższym szczeblu z okolicznymi instytucjami w sprawie ewentualnej przeprowadzki strażaków. Ostateczne decyzje zapadają jednak na górze. Komendant rozważa różne warianty w zależności od stopnia ingerencji budowy w życie jednostki. Na obecną chwilę nie jest ona tak znacząca, aby była konieczność przeniesienia – tłumaczy rzecznik.

Dodaje, że przeprowadzka to proces bardzo czasochłonny i że w okolicach dzisiejszego miejsca pobytu jednostki ciężko byłoby znaleźć budynek, w którym JRG2 mogłaby funkcjonować bez przeszkód.

Opracowanie: Maria Kołonowicz – [email protected]

Na podstawie poznan.gazeta.pl

o autorze

Redakcja