Młodego mężczyznę, płynącego wpław w Odrze zauważyli go przechodnie i zaalarmowali ratowników. Dzięki szybkiej reakcji mężczyzna przeżył. Gdyby akcja potrwała choć kilka minut dłużej, całe zdarzenie mogłoby mieć tragiczny finał.

O godzinie 15 strażacy otrzymali zgłoszenie, że ktoś skoczył z Mostu Sybiraków prosto do Odry. Inne informacje mówią o tym, że mężczyzna sam wszedł do wody. Dryfował około 40 metrów od brzegu, na jego szczęście zaledwie kilkadziesiąt metrów od Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 Państwowej Straży Pożarnej.

– Rozpoczęliśmy wodowanie łodzi, ale do poszkodowanego szybciej dotarli dwaj ratownicy, płynący wpław w specjalnych suchych skafandrach wypornościowych. Widać było, że mężczyzna jest wycieńczony – zanim udało się go chwycić i ewakuować na brzeg kilka razy znikał pod wodą – relacjonuje mł. bryg. Leszek Koksanowicz, dowódca JRG nr 2.

W wodzie o temperaturze kilku stopni powyżej zera hipotermia błyskawicznie paraliżuje ciało człowieka. Ratunek przyszedł w ostatniej chwili. Wychłodzonym mężczyzną do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego zajmowali się strażacy. Poszkodowany został przewieziony do szpitala.

Jak udało nam się ustalić, od mężczyzny była wyczuwalna woń alkoholu.

Źródło oraz zdjęcia: 24Opole.pl

o autorze

Redakcja