Rozpędzony samochód osobowy uderzył w inny pojazd, przejechał 200 metrów po chodniku i staranował przystanek autobusowy w centrum miasta. Piratem drogowym okazała się pijana kobieta, która potem próbowała uciec ze szpitala.

Do groźnie wyglądającej kraksy doszło wczoraj wieczorem w Lęborku. O godz. 22 Aleją Wolności pędził volkswagen passat. Prowadząca straciła panowanie na łuku drogi i uderzyła w tylne lewe drzwi jadącego w przeciwną stronę fiata uno. Uderzone auto obróciło o 180 stopni. Kierowcy fiata nic się nie stało.

Volkswagen zjechał na przeciwny pas jedni, a potem na chodnik. Rozpędzone auto przejechało 200 metrów po chodniku między latarniami i drzewami, a na koniec staranowało przystanek autobusowy kompletnie go niszcząc. Na szczęście ani na chodniku, ani na przystanku nie było nikogo.

– Świadek zdarzenie zeznał, że pomógł wysiąść z samochodu kobiecie i to najprawdopodobniej ona prowadziła auto – mówi Dariusz Pańczyszyn, rzecznik policji w Lęborku. – To 35-letnia mieszkanka Lęborka.

Kobieta z otarciami naskórka trafiła do szpitala. Gdy opatrujący kobietę lekarze zostawili ją na chwile samą, lęborczanka wyskoczyła przez okno na parterze i próbowała uciec. Okazało się jednak, że budynek był zbyt wysoki i w czasie upadku kobieta złamała sobie nogę w kostce.

Leżącą na ziemi kobietę po kilku minutach znaleźli lekarze i zadzwonili po policjantów. Wówczas okazało się, że kobieta jest pijana i ma 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dzisiaj zostanie przesłuchana. Wówczas policjanci ustalą, czy volkswagenem kierowała zatrzymana, czy ktoś inny.

Jeżeli potwierdzą się zarzuty kobieta dostanie zarzuty prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu oraz spowodowania kolizji. Grozi jej kara do 3 lat więzienia i mandat.

Foto: Piotr Deyna

Tekst: Głos Pomorza

o autorze

Redakcja