Zaniepokojeni mieszkańcy Pajęczna (Łódzkie) zaalarmowali policjantów, że po ulicach ich miasta jeździ… czołg. Ze zdumienia przecierali oczy. Cała Polska znalazła się w strefie alertów burzowych, zalecano ostrożność, ale żeby aż taką? Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zatrzymali 49-letniego kierowcę, który kierował 36-tonowym czołgiem T-55. Mężczyzna w dodatku miał promil alkoholu w organizmie. To cud, że nie doszło do tragedii.

Według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy, T-55 był transportowany na lawecie, która się zepsuła. Na jej czas naprawy zdjęto z niej pojazd militarny. Jego właściciel korzystając z okazji i promili, postanowił zabrać pasażera i siebie na przejażdżkę ulicami Pajęczna. Jak się później okazało, nie miał on uprawnień do kierowania tego typu pojazdem. Na szczęście zatrzymanie czołgu nie było problemem i nie doszło do tragedii. W chwili zatrzymania kierujący znajdował się poza „czołgiem”.

Nietrzeźwy kierowca został zatrzymany i spędził noc w policyjnym areszcie. Najprawdopodobniej w piątek usłyszy zarzuty za kierowanie w stanie nietrzeźwości i sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowych. Może grozić mu do 8 lat więzienia. Czołg z kolei został odholowany na strzeżony parking, na koszt właściciela.

fot. Łódzka Policja

o autorze

Redakcja