19 zastępów PSP gasiło pożar, który wybuchł w nocy z wtorku na środę w kamienicy w al. 3 Maja 10 w Piotrkowie (budynek przed MOK-iem). Ogień pojawił się tuż po północy.

– Obudzili nas, bo się pali. Powyskakiwaliśmy z łóżek, bo większość ludzi już spała – mówi jedna z lokatorek kamienicy. – To było po dwunastej. Jak zeszłam na dół, strażacy już byli. Z tego co wiem, ogień pojawił się na dachu. Spalił się praktycznie cały dach, najbardziej od strony ogrodu. Jak strażacy lali wodą, to wszystko przemiękło.&

Wszyscy lokatorzy kamienicy zostali ewakuowani. Większość noc spędziła na ulicy, choć Zarządzanie Kryzysowe podstawiło autobus, w którym mogli przeczekać najgorsze.&

– Ze dwadzieścia po dwunastej było. Akcja trwała prawie do tej pory (godz. 6.30 – przyp. red.). Chyba ze siedemnaście samochodów strażackich przyjechało, z Niechcic, z Gorzkowic, z Woli Krzysztoporskiej – mówią lokatorzy z parteru kamienicy. – U nas jest jeszcze znośnie, ale ludzie z góry nie mają dachu nad głową. Wszystko jest poniszczone. Strażacy zadzwonili do kogoś, żeby zabrali ludzi chorych i matki z dziećmi gdzieś na nocleg. A teraz, co będzie? Wyburzyć i tyle!

– Strażakom brakło wody, bo w studzienkach nie ma wody, czekali aż przywiozą. Chodził tutaj taki pan i proponował nocleg w Ośrodku, ale prawie wszyscy zostali, bo wiadomo, to są w końcu nasze mieszkania, zostały niezamknięte, więc baliśmy się tak wszystko zostawić – mówi lokatorka z drugiego piętra. – Co teraz? Musimy dostać mieszkania, moje np. w ogóle nie nadaje się do mieszkania. Mam dziurę w przedpokoju, pościel mokra, kanapy mokre. TBS wybudował nowy budynek przy Zamurowej. Niech mi dadzą mieszkanie!&

– Pozwolili mi tylko wejść po dokumenty, wody było po kostki w mieszkaniu na pierwszym piętrze, to można sobie wyobrazić, co było na drugim – mówi piotrkowianka.

&

– To był poważny pożar, jeśli chodzi o jego rozwój, rozmiary i zaangażowanie sił i środków – mówi brygadier Marek Skrobek, dowódca jednostki ratowniczo-gaśniczej PSP w Piotrkowie. – Ogień pojawił się na poddaszu, spaliło się ok. 500 m kw. powierzchni dachu. W pewnym momencie zagrożony był też budynek przyległy, czyli piotrkowski MOK. Lokalizacja pożaru trwała ok. 3 godzin. Był trudny do ugaszenia ze względu na ograniczony dostęp. Musieliśmy się tam dostać od strony sanepidu, czyli od posesji, która bezpośrednio sąsiaduje z kamienicą. Na szczęście jest tam na tyle szeroki wjazd, że mogliśmy wjechać drabiną mechaniczną. Od strony południowej jest wejście do obiektu MOK-u i tam również mogliśmy ustawić jeden z podnośników i stamtąd oddawać prądy wody na palący się dach. Pożar był skomplikowany, złożony i trudny do ugaszenia. Nie było dostępu od wewnątrz, a część działań prowadziliśmy od dziedzińca na klatkach schodowych. Nie było możliwości dostania się na poddasze, bo wysoka temperatura, która występuje przy tego rodzaju pożarach nie pozwala na prowadzenie skutecznych działań. W momencie, kiedy strażaccy dotarli na miejsce, pożar był już rozwinięty.

Mieszkańcy kamienicy twierdzą, że podczas akcji pojawił się problem – zabrakło wody. – Rzeczywiście nie mogliśmy skorzystać z hydrantów podziemnych. Skoro jest hydrant, to powinien być sprawny, na szczęście mieliśmy blisko hydrant przy Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Posiłkowaliśmy się dużą ilością środków, pościągaliśmy siły OSP z terenu powiatu, jak również zastępy PSP z Bełchatowa, Tomaszowa, Radomska. Chodziło nam o pojazdy ciężkie z dużą ilością środka gaśniczego, bo było bardzo duże zapotrzebowanie na wodę – wyjaśnia brygadier Skrobek.

Pożary w starym budownictwie są najtrudniejsze ze względu na układy komunikacyjne, których nie można przewidzieć. – W każdym obiekcie jest inaczej. O ile blok to jest prosty obiekt i możemy spodziewać się, że mieszkanie składa się np. z 3 pomieszczeń i nie ma różnego rodzaju pułapek, to w kamienicach nigdy nie wiadomo.

W akcji brało udział 19 jednostek, w sumie 82 strażaków.&
Użycie dużej ilości wody spowodowało oczywiście zalanie mieszkań, czyli ogromne straty. Wstępne oceniono je na ok. 1,5 mln.

O tym, czy budynek będzie nadawał się do użytku zdecyduje nadzór budowlany.&
Wstępna przyczyna pożaru to skutek niewłaściwego prowadzenia tzw. prac pożarowo niebezpiecznych. Wczoraj na dachu budynku prowadzono bowiem prace z użyciem ognia otwartego, którego użyto do zgrzewania papy.

&

źródło:www.epiotrkow.pl

o autorze

Redakcja