Psychoza strachu w Dakowach Mokrych. Od tygodnia, tj. 2 września wioską, co trzy dni wstrząsają niewyjaśnione pożary słomy. Zaczęło się od 60 balotów z wtorku na środę. Akcję przeprowadził jeden zastęp OSP Opalenica na samochodzie gaśniczym GBA 2,5/16 oraz OSP Dakowy Mokre.

Następnie w sobotę miejscowi ochotnicy w krótkim odstępie czasu gasili dwa pojedyncze baloty słomy na polu. Widziany wtedy był nieoświetlony pojazd oddalający się z miejsca zdarzenia.

8 września 2009 wielu mieszkańców zapamięta na długo. O 20.30 jednostka z Opalenicy zostaje wysłana do pożaru stogu w Dakowach Mokrych na miejsce udają się dwa zastępy na amochodach gaśniczych GBA 2,5/16 oraz GCBA 6/32. Na miejscu akcji są już strażacy z miejscowej OSP oraz dojeżdża Oficer z KP PSP w Nowym Tomyślu, pali się stóg – 150 balotów, zanim dojechały jakiekolwiek służby cały już był w ogniu. Na miejscu akcji jest policja. Kiedy strażacy z Opalenicy dogaszali pożar jeden zastęp na samochodzie GBA 2,5/16, niespodziewanie ogień buchnął na znajdującym się kilkaset metrów dalej kolejnym stogu. Ratownicy natychmiast ruszyli do akcji. Niestety tym razem spłonęło 200 balotów. Na miejscu akcji praktycznie natychmiast pojawiają się miejscowa jednostka OSP oraz zastęp z OSP Opalenica na samochodzie GBA 2,5/16, po krótkiej chwili dojeżdża drugi zastęp z Opalenicy na samochodzie GCBA 6/32, Oficer z KP PSP w Nowym Tomyślu oraz policja. Niestety nie udaje się nic uratować cały stóg płonie. Akcja trwała około 12 godzin.&

W tej chwili straty to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprawę bada policja.

Mieszkańcy głośno mówią o podpalaczu i drżą o swoje gospodarstwa.

o autorze

Redakcja