Płoną magazyny z artykułami drogeryjnymi w Poznaniu. Nad wschodnią częścią miasta unoszą się kłęby dymu. Według dotychczasowych informacji, nikt nie został ranny.

Ogień opanował obiekt o powierzchni około 500 metrów kwadratowych. Wewnątrz znajdują się m.in. perfumy, dezodoranty i artykuły drogeryjne. Pożar gasi 16 zastępów straży pożarnej.

&

źródło: RMF FM

&

Tak wyglądały pierwsze informacje, po czym z tegoż samego źródła dowiadujemy się tuż przed 17:

Pożar magazynu z artykułami drogeryjnymi w Poznaniu jest opanowany, ale jego gaszenie może potrwać jeszcze kilka godzin. Akcję strażakom utrudniają silne podmuchy wiatru. Okoliczni mieszkańcy nadal nie mogą wrócić do domów. Ciągle płoną perfumy, eksplodują dezodoranty. W powietrzu czuć chemikalia. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał, bo dziś magazyn był nieczynny.

Na miejsce pożaru przyjechało czterech właścicieli hali magazynowej. Okazało się, że są tam nie tylko perfumy i wybuchające jak pociski artyleryjskie dezodoranty, ale również łatwopalne jak wiór kleje, wózki widłowe, tektura, oleje, szampony i lakiery. Na miejscu pożaru kłębi się tłum poznaniaków, którzy przychodzą nawet z dziećmi – jak na piknik- oglądać te przerażające sceny. Ich zdaniem sprawa jest podejrzana, bo to kolejny pożar w ciągu ostatnich dni.

Dym monitorowany jest przez jednostkę chemiczną, która cały czas mierzy stężenie tlenku węgla. Jest on bezpieczny ponieważ unosi się pionowo do góry. Mimo to, na wszelki wypadek przewieziono podopiecznych tamtejszego domu opieki społecznej do poznańskich szpitali.

Ogień opanował obiekt o powierzchni około 500 metrów kwadratowych. Wewnątrz znajdują się m.in. perfumy, dezodoranty i artykuły drogeryjne. Pożar gasi 16 zastępów straży pożarnej. Huk i snop czarnego dymu przyciągają w miejsce pożaru gapiów. Policja prosi o pozostanie w domach.

o autorze

Redakcja