W firmie Seeger-Dach w Łebieńcu, gmina Wicko (Pomorskie) doszło w piątek 13- go lipca do niebezpiecznego pożaru. Zapaliła się tak zwana pylarnia. Tylko szybka reakcja pracowników firmy, jak i strażaków z OSP Łebieniec, zapobiegła katastrofie.

Pylacz to urządzenie, które magazynuje i odbiera pyły drzewne. Wciąga je rurami wentylacyjnymi z urządzeń w zakładzie. Prawdopodobnie gdzieś po drodze doszło do powstania iskry. Tylko błyskawiczna reakcja pracowników zakładu oraz strażaków z OSP Łebieniec, którzy jako pierwszy przybyli na miejsce zdarzenia zapobiegła katastrofie. Wybuch pyłów z pylarni mógłby spowodować ogromne straty materialne, a co gorsza ofiary w ludziach.

– Możemy mówić o ogromnym szczęściu, ponieważ pył drzewny jest bardzo łatwo palny – mówi st. kpt. Bogdan Madej, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lęborku. – Gdyby doszło do wybuchu pyłów, to straty byłyby ogromne.

Strażacy gasili pożar z narażeniem życia. Do pylarni wydrążono dziurę przez sufit i zalewano obiekt pianą. Kolejne prądy wody i piany podawali strażacy od dołu, zarówno we wnętrzu pylarni jak i na zewnątrz, schładzając jej ściany. Kolumna odpylająca ma około 15 metrów wysokości, 15 metrów długości i 4 metry szerokości. Spaleniu lub zniszczeniu uległo częściowo urządzenie oraz worki magazynujące pył. Zniszczenie urządzenia raczej nie powinno wpłynąć na przestoje w produkcji.

W działaniach brały udział jednostki z OSP Łebieniec, Wicko, Łeba, Wrzeście i cztery zastępy z JRG Lębork.

Opracował: Adam Reszka

Zdjęcia: JRG Lębork

o autorze

Redakcja