11 marca w godzinach porannych strażacy z podkarpackich jednostek ratownictwa wodnego wznowili poszukiwania na rzeszowskim zalewie studenta Łukasza Pietryka.

O zagadkowym zniknięciu studenta już ponad miesiąc temu pisaliśmy w lutym, kiedy to po raz pierwszy strażacy z Rzeszowa, Przemyśla, Brzozowa i Tarnobrzegu przeczesywali dno zalewu rzeszowskiego. Pierwsze trzy dniowe poszukiwania na Wisłoku nie przyniosły żadnych efektów.

Od tego czasu do policji zgłosili się kolejni świadkowie. Świadkowie zeznali, że student dotarł pod akademiki na ulicy Kwiatkowskiego w Rzeszowie, odprowadzony przez mężczyznę, którego policjanci także przesłuchali. Chłopak od tam tego czasu nie nawiązał kontaktu, nie wybierano z konta bankowego pieniędzy, a nikt nie kontaktował się z rodziną o okup. Rodzina Łukasza poprosiła jasnowidza o wskazanie lokalizacji gdzie młody chłopak może się znajdować. Znany jasnowidz wskazał zalew.

Miejsca te przeczesali strażacy już za pierwszym razem, jednak wtedy w kilku miejscach zalegał lód. Strażacy pracujący dziś na miejscu powiedzieli nam, że miejsca te zostały dokładnie spenetrowane ze skutkiem negatywnym. Ratownicy opowiedzieli także o swoich działaniach, które dziś były dokładniejsze, ponieważ śluzy na rzeszowskiej zaporze były zamknięte i strażacy mogli się zbliżyć do zapory w celu poszukiwań.

Działania strażaków oraz nurków z grup ratownictwa wodnego z Przemyśla, Rzeszowa oraz Tarnobrzegu zakończyły się przed godziną szesnastą. W tym czasie strażacy oprócz nurkowania do poszukiwania użyli także sonaru. Sonar wskazywał różne obiekty podobne do ciała ludzkiego, lecz okazywało się, że to gałęzie zalegające na dnie zbiornika.&

W ostatnim czasie w Rzeszowie pojawiła się informacja o znalezieniu zwłok chłopaka, któremu wycięto organy. Jak zapewnia policja są to tylko zwykłe plotki. Powtarzające się w ostatnim czasie dość często i znane przez policjantów.

o autorze

Redakcja