Rząd wciąż nie rozwiązał problemu braku pieniędzy na podwyżki dla strażaków, pograniczników oraz funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu i Służby Więziennej. Służby mundurowe nie są zadowolone z rządowych propozycji w sprawie podwyżek.

W uchwalonej 27 stycznia ustawie budżetowej pieniądze na podwyżki są zagwarantowane, ale tylko dla policjantów i żołnierzy. Każda z osób służących w tych formacjach otrzyma po 300 zł miesięcznie. Natomiast pozostali funkcjonariusze (pogranicznicy, strażacy oraz BOR i Służba Więzienna) muszą zadowolić się warunkową podwyżką.

Poprawka do ustawy budżetowej zgłoszona przez Platformę Obywatelską i przyjęta przez Sejm umożliwia bowiem podniesienie uposażeń funkcjonariuszy od 1 października. Pieniądze na ten cel mają pochodzić z niewykorzystanej rezerwy celowej na przeciwdziałanie i usuwanie klęsk żywiołowych. W praktyce, jeśli w tym roku nie będzie żadnych powodzi, katastrof, huraganów czy innych kataklizmów, to strażacy czy pogranicznicy mogą liczyć na wzrost uposażeń.

W ustawie budżetowej zapisano bowiem, że na podwyżki dla Straży Granicznej może być przeznaczone 16,4 mln zł, strażaków – 30,2 mln zł, BOR – 2,3 mln zł – oraz Służby Więziennej – 27,2 mln zł. Jeżeli jednak do kataklizmów dojdzie, to dodatkowe pieniądze nie zostaną im wypłacone. Związki zawodowe domagają się więc zmiany ustawy budżetowej.

– Nie zgadzamy się na karanie funkcjonariuszy za udział w akcjach ratunkowych, odbierając im prawo do podwyżki. Nie można tak traktować osób, które każdego dnia ratują życie i zdrowie innych – mówi nam Antoni Duda, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Związkowcy będą się domagać wykreślenia z przyjętego przez Sejm budżetu przepisu dotyczącego uzależnienia podwyżek od niewydania rezerwy celowej na przeciwdziałanie i usuwanie klęsk żywiołowych. Taką zmianę może jeszcze wprowadzić Senat na posiedzeniu zaczynającym się 15 lutego. Jednak ze względu na to, że w izbie wyższej większość należy do Platformy Obywatelskiej, która nie zgadza się na zmianę, szanse na jej przegłosowanie są minimalne.

– Dlatego dzisiaj wszystkie służby podejmą decyzje o dalszej formie protestu – dodaje Antoni Duda.

Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, związki nie zamierzają z niego rezygnować. Tym bardziej że sprawą do wyjaśnienia są jeszcze niezapłacone godziny dodatkowej służby strażaków sprzed 3 – 4 lat. Wtedy związkowcy nie protestowali, więc nauczeni złym doświadczeniem teraz czekać nie chcą. I swoje sprawy chcą załatwić przed Euro 2012.

Źródło: Gazeta Prawna

o autorze

Redakcja