Bydgoscy strażacy w godzinach pracy grają w piłkę nożną, a na boisko jeżdżą bojowymi samochodami, w tym wozem drabiniastym. Zwierzchnicy bronią swoich podwładnych: – Chłopcy muszą dbać o kondycję – mówią. Taki sam obowiązek mają policjanci. Jednak radzą sobie z nim inaczej.

Słoneczny dzień. Przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 7 na Osiedlu Leśnym parkują wozy strażackie. Chwilę później z czerwonych aut wysypuje się kilkunastu strażaków, zdejmują mundury, ubierają krótkie spodenki i kolorowe koszulki, na oczach zaskoczonych gapiów zaczynają mecz.

– Zobaczyłem samochody, byłem przekonany, że szkoła się pali – mówi czytelnik „Gazety”. – Podchodzę do płotu, że panowie świetnie się bawią. A jak zacznie się gdzieś palić? Podatnicy płacą im za czas na służbie. Ile kosztuje paliwo do tych kolosów? Jeśli muszą grać podczas pracy, to niech jadą autobusem, a nie kilkoma wozami – kontynuuje oburzony bydgoszczanin.

Janusz Kitajgrodzki, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 potwierdza, że raz w tygodniu po jego boisku biegają strażacy. – Popołudniami boisko świeci pustkami, nikomu nie przeszkadzają – mówi.

Tomasz Płaczkowski, zastępca miejskiego komendanta straży oraz rzecznik prasowy, wyjaśnia: – Musimy dbać o kondycję. Mamy obowiązkowe lekcje wychowania fizycznego. Nie mamy własnych sal sportowych, korzystamy z obiektów przyszkolnych. Każda jednostka z tego, który jest najbliżej siedziby.

Rzecznik zapewnia, że kiedy strażacy w godzinach pracy biegają po boisku, czujność zachowują ich koledzy. – Ćwiczą, ale są w gotowości bojowej. Jeden ze strażaków zawsze zostaje w aucie i nasłuchuje radia, na wypadek, gdyby coś się działo. Kiedy ktoś wzywa pomocy, drużyny błyskawicznie się ubierają, wsiadają do wozów i pędzą walczyć z żywiołem.

Obowiązek dbania o kondycję fizyczną spoczywa nie tylko na strażakach, ale również policjantach. – Mamy nowoczesną siłownię, która została wyposażona w sprzęt nowej generacji do ćwiczeń siłowych i aerobowych – informuje Monika Chlebicz, rzeczniczka kujawsko-pomorskich policjantów. I wymienia zalety urządzeń, z których mogą korzystać policjanci: – Bieżnia z podbiegiem do 12 proc. nachylenia trasy, rower, ergometr z liniową szyną prowadzącą i komputerem treningowym oraz Orbitrek – maszyna aerobowa, pozwalającą aktywować wszystkie mięśnie i podnosić poziom wydolności.

Każdemu policjantowi przysługuje jedna płatna godzina tygodniowo na trening. Może korzystać z siłowni w czasie pracy. Jak ćwiczyć – doradza mu na miejscu instruktor. Rzeczywistość okazuje się jednak inna. Policjanci mówią wprost: – Nie ćwiczymy w czasie pracy, bo nie mamy na to czasu. Po prostu nie ma szans. Komendant nie puści nas do siłowni, skoro trzeba patrolować miasto, a na biurku leży teczka niewyjaśnionych spraw.

– Naczelnik by mnie wyśmiał, kiedy bym mu oznajmił, że nie będę w pracy, bo idę do siłowni – dopowiada funkcjonariusz z Komendy Miejskiej Policji.

Sławomir Szymański, zastępca komendanta miejskiego policji w Bydgoszczy przyznaje, że przepisy pozwalają ćwiczyć w godzinach pracy, ale nikt z tego przywileju nie korzysta. – Nie możemy siebie na to pozwolić – mówi.

– Siłownia, bieganie, rower – na to wszystko musimy znajdować czas po pracy, kosztem rodziny – mówi jeden z policjantów.

Źródło: Gazeta.pl

o autorze

Redakcja