Na Opolszczyźnie powstał kalendarz z kobietami pracującymi w straży pożarnej – pierwszy taki w tym regionie. Dziewczyny, które możemy zobaczyć na zdjęciach nie są wynajętymi, zawodowymi modelkami. Na co dzień walczą z żywiołem w Ochotniczych Strażach Pożarnych.

[galeria=2,prawa]Kalendarz, zatytułowany „Opolskie iskierki” ma 12 kartek – każda poświęcona jest innej jednostce OSP z całego województwa opolskiego, oraz innej dziedzinie pracy którą na co dzień zajmują się strażacy. Sesja zdjęciowa trwała dwa tygodnie. Dla większości dziewczyn nie było to zupełnie nowe doświadczenie. Niemniej jednak i zupełne nowicjuszki poradziły sobie całkiem nieźle. Wiele z nich naprawdę przejęło się nową rolą traktując ją niemal jak misję.

Kalendarz wydany został w formacie A4, w nakładzie 500 sztuk. Jeden egzemplarz kosztuje 23 zł. (wcześniej – 20 zł.). Każdy z egzemplarzy jest opatrzony indywidualnym numerem, przez co każda sztuka jest unikalna.

[galeria=1,lewa]Kobiety w OSP nie są tylko maskotkami, choć, panowie często uśmiechają się z pobłażaniem na ich widok. Równie często są jednak obiektem męskiego zainteresowania i doskonale o tym wiedzą.

– W naszym województwie bardzo dużo osób zaangażowanych jest w ratownictwo medyczne czy straż pożarną, wśród nich jest wiele kobiet i właśnie je chcieliśmy pokazać – tłumaczy Łukasz Nowak z firmy 4 City Group, pomysłodawca projektu. Na naszej stronie ogłosiliśmy, że poszukujemy kandydatek do wzięcia udziału w sesji do kalendarza, zgłosiło się 17 dziewczyn. Chcieliśmy pokazać kobiecą, ładniejszą twarz straży pożarnej. – dodaje. Pomysł nasunął się więc sam – sfotografować strażaczki przy pracy.

[galeria=3,prawa]- Zdecydowałam się na sesję, żeby pokazać że istniejemy i żeby sprawdzić się przed obiektywem – przyznaje Sandra Makiola, strażaczka z Odrowąża, jedna z dziewczyn, która pozowała na zdjęciach. Część dochodu ze sprzedaży kalendarza zostanie przeznaczona na cele charytatywne. Więcej informacji o tym, jak zamówić kalendarz można znaleźć na stronie internetowej www.iskierki.opole.pl

Natalia Dramińska

o autorze

Redakcja