Druhowie są zdziwieni. Liczyli na nowy samochód, a tymczasem ich jednostka może zostać wyposażona w… wiatrakowiec. Taki mini helikopter. Tylko strażacy sami nie wiedzą do czego coś takiego miałoby im służyć. Głupi pomysł, czy melodia przyszłości?

W Ochotniczej Straży Pożarnej w Wieprzu wielkie zdziwienie. Druhowie OSP liczyli, że otrzymają w tym roku nowy samochód bojowy z wyposażeniem. Mieli nadzieję, że w pozyskaniu samochodu pomoże im Zarząd Główny OSP RP.Tymczasem na ostatnim walnym zgromadzeniu druhów wieprzańskiego OSP wyszło na jaw, że ich jednostka może zostać wyposażona w całkiem nowoczesny sprzęt, ale nie jest to samochód, a helikopter „wiatrakowiec”. Podobno taką propozycję mieli otrzymać od Zarządu Głównego OSP.

Wiatrakowiec to skrzyżowanie śmigłowca z ultralekkim samolotem. W takie śmigłowce w przyszłości będzie wyposażonych osiem jednostek w Małopolsce, w tym w powiecie wadowickim propozycję otrzymała OSP Wieprz. Szkopuł w tym, że sami druhowie nie wiedzą, co mieliby robić z taką maszyną.

Przecież do pożaru czymś takim nie polecimy. Wiatrakowiec do niczego nam się nie przyda, a jego zakup i obsługa są zbyt drogie. – twierdzi jeden z druhów, który poinformował nas o tej sprawie.

OSP Wieprz jest niechętna zakupowi wiatrakowca. Jego cena to nawet 350 tys. złotych, do tego jeden ze strażaków musiałby uzyskać licencję pilota, a to również kosztuje. Godzina szkolenia to wydatek 600 zł, a takich szkoleń powinno być ok. 40.

Wiatrakowiec może rozwinąć prędkość do 140 km/h i bez lądowania spędzić w powietrzu nawet pięć godzin. Do lotu potrzebuje jednak pasa startowego i nie jest w stanie zatrzymać się w powietrzu. W przypadku działań OSP może być przydatny przy prowadzeniu akcji poszukiwawczych z powietrza lub patrolowaniu dużych obszarów.

Ale w naszych realiach taki sprzęt byłby wykorzystywany bardzo rzadko, a nam brakuje na inne podstawowe rzeczy – twierdzą strażacy z Wieprza.

Na razie wiatrakowce nie są w Polsce zbyt popularne. Pierwszą maszynę posiada już OSP w Baranowie, następne egzemplarze trafią do OSP w Nowym Stawie. Powstały też pierwsze szkoły przygotowujące do pilotowania tego typu maszyn. Jerzy Grabowski, współwłaściciel firmy Liberty Fly oferującej wiatrakowce produkowane przez włoską firmę Magni Gyro, przekonuje, że pilotowanie tego typu maszyn jest bezpieczniejsze niż np. awionetek czy śmigłowców. I wylicza zalety: są bardziej stabilne, odporne na wiatr i turbulencje.

Tylko, czy to strażaków z Wieprza przekona, gdy druhowie na co dzień borykają się z bardziej przyziemnymi potrzebami .

Źródło: wadowice24

o autorze

Redakcja