Strażacki wóz jadący do pożaru, uderzył w ogrodzenie plebani w Oblekoniu. Według wstępnych policyjnych ustaleń, 60-latek który prowadził samochód, najprawdopodobniej zasłabł za kierownicą. Jego życia nie udało się uratować.

Około godziny 15.30 w środę buscy strażacy dostali sygnał o pożarze traw w gminie Pacanów. Z ogniem walczyć mieli strażacy ochotnicy z Oblekonia. Jeden z nich, 60-latek ruszył służbowym magirusem z zapasem wody. W aucie był sam.

– Z pierwszych naszych ustaleń wynika, że kierowca samochodu najprawdopodobniej zasłabł za kierownicą – opowiadali policjanci.

Magirus zjechał z drogi i uderzył w ogrodzenie plebani. Nim się zatrzymał, ściął sześć słupków. Na miejsce wezwano pogotowie, jednak życia 60-latka nie udało się uratować.

Po tym co się stało, wszyscy są w szoku. To był strażak z dużym stażem, osoba znana i lubiana – mówił wieczorem Robert Bujny, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Busku-Zdroju.

Źródło: www.echodnia.eu

o autorze

Redakcja