We wtorek, 21 marca br., tuż po godzinie 22:30 doszło do zdarzenia drogowego przy ulicy Podmiejskiej w Gorzowie Wlkp. Gdyby nie strażak, Mateusz Pawlak skutek byłby najprawdopodobniej tragiczny.

Samochód osobowy marki Nissan 350z jechał z dużą prędkością od strony ronda Santockiego, wpadł w poślizg, po czym z impetem uderzył w barierki energochłonne. Chwilę później pojazd zapalił się. Siła uderzenia była tak duża, że lewa część sportowego samochodu została zmiażdżona.

Strażak Mateusz Pawlak z JRG Gorzów Wlkp wracając z siłowni zauważył poruszający się z nadmierną prędkością samochód, po czym usłyszał huk. Bez zastanowienia udał się tam, skąd dochodziły odgłosy. Natychmiast podszedł do pojazdu i zaciągnął hamulec ręczny, aby samochód się nie stoczył.

Przed przyjazdem służb ratowniczych uwolnił poszkodowanych z płonącego pojazdu. Pasażerkę pozostawił pod opieką osoby postronnej oraz poprosił, aby zadzwoniła na numer alarmowy 112 i poinformowała o zdarzeniu. Z kierującym Nissana było gorzej – jego tułów znajdował się poza pojazdem, a nogi były zakleszczone w rozbitej, przedniej części. Ze względu na fakt, iż płomienie wydostawały się z komory silnika, wraz z kolejnym obserwatorem zdarzenia, wspólnie uwolnili nogi mężczyzny. Poszkodowanego kierowcę przeniesiono w bezpieczne miejsce.

Obojgu poszkodowanym sprawdzono funkcje życiowe oraz przykryto folią termiczną. Kobieta była przytomna, kierujący odzyskał przytomność po czasie. Mateusz Pawlak ciągle obserwował stan oraz utrzymywał kontakt z poszkodowanymi do czasu przyjazdu służb ratowniczych.

Zespół Ratownictwa Medycznego przetransportował z poważnymi obrażeniami 23-letniego mężczyznę do szpitala. 29-letnia pasażerka doznała jedynie niewielkich okaleczeń.

Przyczyną wypadku było nie dostosowanie prędkości do warunków panujących na jezdni przez kierującego sportowym Nissanem. Droga była zablokowana w obu kierunkach.

 

o autorze

Redakcja