Grubo ponad 80 tyś. zł zalegają gminie Zadzim z tytułu podatku za dwa lata jednostki OSP. Władze gminy każą płacić, albo proponują strażakom przekazanie nieruchomości na rzecz gminy.

Konsternacja i rozgoryczenie zapanowały wśród strażaków ochotników z gminy Zadzim. Powodem są podatki, jakie jednostki muszą odprowadzić do gminy od posiadanych nieruchomości. Od 2014 roku z odsetkami kwota ta urosła już do 82.478 zł. Dla organizacji opierających się na społecznej działalności kwoty te są nie do udźwignięcia. Rekordziści do gminnej kasy muszą odprowadzić ponad 12 tyś. zł. Plamę pierwszeństwa w tym niechlubnym rankingu dzierży OSP Ralewice, której prezesem jak na ironię jest… przewodniczący Rady Gminy Zadzim Piotr Tybura. W innych jednostkach we władzach też zasiadają gminni radni, którzy tworząc lokalne prawo zgodzili się na opodatkowanie ochotniczych straży pożarnych. Jak do tego doszło?

– Podjęliśmy w 2013 roku taką uchwałę, ale podatek od nieruchomości miał być jak zawsze dla straży umorzony przez wójta – tłumaczy Jan Dzierbicki, wiceprzewodniczący RG w Zadzimiu i prezes OSP Sikory. – Nie jestem prawnikiem i nie znam dokładnie procedur, ale wiem, że w innych gminach przy identycznych uchwałach wystarczyła decyzja wójta, aby strażom pożarnym taki podatek umorzyć. Wszyscy radni, nawet nie strażacy, wyrazili na ostatniej sesji opinie, że straże, które nie prowadzą działalności gospodarczej, a żyją ze społecznych pieniędzy zbieranych z kalendarzy czy przy okazji dyngusa, za które muszą zadbać o remonty remiz, kupno umundurowania czy nawet dokładać do sprzętu gaśniczego, nie powinny takiego podatku płacić. W przypadku mojej jednostki jest to kwota 5.160 złotych brutto. Od 1963 r. jestem strażakiem i nigdy nie było u nas podatku dla straży pożarnych.

– Zamiast zrobić tak, jak jest w innych samorządach, nasz gminny mecenas proponuje, aby nieruchomości straży przekazać gminie – irytuję się radny Zbigniew Dominiak, prezes OSP Żerniki. – My do płacenia mamy ponad 4 tyś zł. Nigdzie indziej straże nie płacą. Za wójta Owczarka nie było takich problemów. Teraz słyszymy, że jak straże zostaną zwolnione z podatku to w Regionalnej Izbie Obrachunkowej nie przyjmą gminnego budżetu. Wszyscy się burzą, a obecny wójt mówi, że nie może nic zrobić, aby strażom pomóc.

– Wójt wraz z prawnikami poszukują najlepszego dla wszystkich rozwiązania tej kwestii – tłumaczy Irena Wawrzecka, zastępca wójta gminy Zadzim. – Sprawa wcale nie jest prosta. Jeszcze w 2013 roku obowiązywała uchwała w sprawie określenia stawek podatku od nieruchomości, w której w paragrafie drugim były wyszczególnione zwolnienia, w tym dotyczące nieruchomości związanych z ochroną przeciwpożarową. Wtedy ochotnicze straże pożarne nie były zobligowane do odprowadzenia podatków. Sytuacja zmieniła się rok później, po kontroli gminy przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Zostaliśmy jako gmina zobowiązani do egzekwowania wszystkich potencjalnych dochodów.

Władze gminne OSP nie podejmowały jakichkolwiek działań w celu załatwienia spraw majątkowych OSP, jak i zobowiązań podatkowych straży.

– Od dłuższego czasu szukamy wyjścia z sytuacji – stwierdza Irena Wawrzecka. – Padła propozycja, że gdyby nieruchomości straży były własnością gminy, to podatek płaciłaby gmina. Nie jest to jednak rozwiązanie zadowalające wszystkie jednostki OSP.

– To strażacy zabiegali o to, by grunty przy remizach były ich własnością, a teraz mają je oddawać gminie? – pyta Dzierbicki.

– Wójt wywodzi się z tego środowiska i wie, jak reagują ludzie, którzy włożyli wiele pracy, by wypracować to, co dziś straże mają, a teraz ktoś chce im to zabrać, nawet jeśli miałoby być to tylko zabranie na papierze – mówi Wawrzecka. – Wójt szuka jedynie rozwiązań i na pewno nie po to, by osłabić straż.

Tekst: www.poddebice.net.pl

o autorze

Redakcja