Grzegorz Maliszewski, druh z Ochotniczej Straży Pożarnej w Supraślu, do niedawna sam niósł pomoc, teraz sam jej potrzebuje. Jego życie drastycznie się zmieniło, kiedy kilka miesięcy temu uległ ciężkiemu poparzeniu w czasie próby ratowania człowieka z pożaru.

Zdarzenie miało miejsce 8 listopada 2009 roku. W tym dniu strażacy OSP Supraśl zostali zadysponowani do pożaru domu. Jak zawsze na wezwanie syreny w jednostce stawił się druh Grzegorz Maliszewski. Wtedy jeszcze nie przeczuwał, że wyjazd ten skończy się jego osobistą tragedią. Po przybyciu na miejsce, strażacy zastali cały dom w płomieniach. Sąsiedzi poinformowali ich, że w budynku prawdopodobnie znajduje się właściciel domu. Druh Grzegorz wraz z kolegą, dh Łukaszem Muklewiczem weszli do budynku, aby zlokalizować osobę, którą natychmiast należało ewakuować poza strefę zagrożenia. W czasie przeszukiwań kolejnych pomieszczeń strażaków rozdzielił ogień. Potężny podmuch ognia przewrócił strażaka. Maliszewski zaczął się palić, stracił przytomność. Po kolegę wrócił partner z roty. Na szczęście wystarczyło mu sił, aby wynieść Grzegorza z płonącej pułapki. Rannego ochotnika natychmiast przekazano w ręce zespołu ratownictwa medycznego, a po wstępnym zaopatrzeniu jego obrażeń, odjechał on do szpitala. Diagnoza lekarza brzmiała dramatycznie – stan ciężki, poparzenia II i III stopnia. Po ugaszeniu pożaru, w zgliszczach znaleziono zwłoki 57-letniego właściciela domu. Mimo podjętych działań, które jeden ze strażaków przepłacił własnym zdrowiem, nie udało się uratować człowieka…

Stan zdrowia strażaka z każdym dniem polepszał się. Grzegorza Maliszewskiego czeka jednak bardzo długa, prawie półtoraroczna rekonwalescencja. Koszty leczenie są bardzo duże, a pieniądze już się skończyły. Potrzebne są opatrunki hydrożelowe i maści nawilżające poparzoną skórę. Dodatkowo dochodzi koszt zakupu specjalnych rękawic – to wydatek blisko dwóch tysięcy złotych. Obecnie pan Grzegorz przechodzi rehabilitację w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, która ma przyspieszyć gojenie się oparzeń i umożliwić jak najszybszy powrót do stanu przed wypadkiem. Dodatkowo sytuację strażaka pogarsza stan zdrowia jego dwóch córek, które chorują na astmę oskrzelową. Wydatki na leki dla córek też poważnie obciążają budżet Państwa Maliszewskich. Mieszkanie strażaka wymaga remontu. Na to też brakuje pieniędzy. Na ścianach jest grzyb, przez to córki Maliszewskich chorują na astmę. Ranny strażak od listopada czeka na wypłatę jakichkolwiek pieniędzy z ubezpieczenia. Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej nie może udzielić pomocy, ponieważ Pan Grzegorz jest strażakiem ochotnikiem, a nie ratownikiem zawodowym i niewiele można zrobić w tym przypadku. Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP po rozpatrzeniu pisemnej prośby wysłanej przez Państwa Maliszewskich o wsparcie finansowe w leczeniu oparzeń udzielił pomocy. Nie wystarczy to jednak na długą i kosztowną rekonwalescencje Pana Grzegorza. Druh Maliszewski jest oczywiście ubezpieczony jak każdy strażak ochotnik, ale i tutaj pojawiły się komplikacje. Ubezpieczyciel tłumaczy, że nie może wypłacić odszkodowania, ponieważ leczenie nie dobiegło końca.

Dlaczego strażak, który od ponad dwudziestu lat bezinteresownie pomaga i ratuje ludzi sam tej pomocy nie może otrzymać? Dh Grzegorz za swoją bohaterską postawę otrzymał Podlaski Krzyż Floriański i statuetkę strażaka. Lecz czy medal i statuetka przywrócą zdrowie strażakowi?

Strażacy! Łączmy się! Pomóżmy naszemu koledze. Każdy z nas mógł znaleźć się na miejscu Pana Grzegorza i zostać bez pomocy. Zwracamy się z prośbą o wpłacanie pieniędzy na leczenie rannego strażaka. Darowizny pieniężne można przekazywać na konto nr 09 1020 1332 0000 1102 0242 7797 PKO BP oddział II Białystok.

W sprawie jakiejkolwiek innej pomocy (także tej materialnej) można się kontaktować z naszym redaktorem – Arturem Żywocińskim, który pomoże Państwu w przekazaniu poszkodowanemu strażakowi ewentualnych darów. Pod numerem telefonu – 668 956 881.

o autorze

Redakcja