Suwalska policja zatrzymała weekendową podpalaczkę – 50-letnią kobietę, która na największym osiedlu w Suwałkach (województwo podlaskie) podpalała śmietniki, windy przedmioty znajdujące się na klatkach schodowych.

W dwa ostatnie weekendy w Suwałkach doszło do ponad 30 pożarów. Zaczynały się one w nocy z piątku na sobotę.

[galeria=2,prawa] Pierwsze zgłoszenie dotarło do strażaków tuż przed godziną 19:00. Palił się śmietnik na osiedlu Północ. Kiedy pożar udało się ugasić, strażacy zostali poinformowani o kolejnym pożarze. Kilka ulic dalej palił się kolejny śmietnik. Tuż po godzinie 23, ktoś podłożył ogień w windzie w bloku przy ulicy Kowalskiego. Na szczęście był on niegroźny, mieszkańcy ugasili go sami. W ciągu następnych kilkudziesięciu minut suwalscy strażacy interweniowali jeszcze trzykrotnie – za każdym razem gasili śmietniki. W sobotę sytuacja się powtórzyła. Pierwszy pożar wybuchł ok. 1:00 w nocy – znów palił się śmietnik. Przez kolejne 12 godzin pożary wybuchały conajmniej raz na godzinę. Paliły się klatki schodowe i windy. Podobna seria zdarzeń miała miejsce tydzień temu. Wówczas w ciągu doby płonęło 11 śmietników i jedna klatka schodowa.

– Z czymś takim jeszcze nie mieliśmy do czynienia – mówił „Gazecie Współczesnej” Dariusz Siwicki, zastępca komendanta suwalskiej straży pożarnej.

Podpalaczką okazała się 50-letnia bezdomna kobieta. Została zatrzymana w sobotę po południu. Miała przy sobie kilka pudełek zapałek, kilka zapalniczek oraz reklamówkę z gazetami. Po jej zatrzymaniu nie doszło do kolejnych podpaleń – poinformował rzecznik suwalskiej policji Krzysztof Kapusta.

Dziś przedstawiono kobiecie zarzut uszkodzenia mienia. Grozi jej do 5 lat więzienia.

Podejrzana nie przyznała się do zarzutów.

Foto: tvn24.pl

o autorze

Redakcja