24 maja w Lęborku na ul. Topolowej odbyły się ćwiczenia służb ratowniczych w ramach kampanii społecznej „Bezpieczny przejazd – zatrzymaj się i żyj”. Symulacja cieszyła się sporym zainteresowaniem wśród mieszkańców miasta, którzy mieli okazję zobaczyć skutki wypadku na przejeździe kolejowym oraz sprawną, realistyczną akcję ratowniczą.

O Wypadku zostały powiadomione służby ratownicze. W krótkim czasie na miejscu pojawiły się radiowozy policji, karetki oraz dwa zastępy straży pożarnej z JRG Lębork. Policjanci, którzy przybyli do wypadku, jako pierwsi zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Do ewakuacji osób poszkodowanych z rozbitego pojazdu konieczny był sprzęt hydrauliczny. Samochód w zderzeniu z ciężkim pojazdem szynowym nie miał żadnych szans, a uderzenie nastąpiło tylko przy prędkości ok. 35 km/h.

– Prowadzimy te ćwiczenia w ramach kampanii społecznej „Bezpieczny przejazd – zatrzymaj się i żyj” – informuje Leszek Lewiński, zastępca dyrektora PKP PLK S.A. Zakład w Gdyni. – Ten wypadek pokazuje jak niebezpieczne są zdarzenia komunikacyjne z udziałem lokomotywy. Tutaj było uderzenie lekkiej drezyny, a szkody jak widać są ogromne. Jednak kierowcy powinni pamiętać, że na przejazdach kolejowych spotykamy głownie ciężkie składy kolejowe, które poruszają się z o wiele większymi prędkościami i skutki takich wypadków są często tragiczne. Nawet duża ciężarówka nie ma szans z kilkudziesięciotonową lokomotywą. Pociąg nie zatrzyma się w miejscu i o tym powinniśmy pamiętać.

Jak poinformował asp. Daniel Pańczyszyn, ten wypadek przeprowadzono dla celów szkoleniowych, ale życie pokazuje, że takie sytuacje zdarzają się naprawdę.

– Dokładnie dwa lata temu, w tym samym miejscu doszło do wypadku – informuje asp. Daniel Pańczyszyn, oficer prasowy KPP Lębork. – Młody kierowca samochodu osobowego nie zauważył pociągu jadącego do Łeby. Zatrzymał się na przejeździe i został uderzony przez lokomotywę. Na szczęście skończyło się to dla niego dobrze, ale tylko dlatego, że prędkość pociągu nie była duża. Poszkodowany po kilku dniach opuścił szpital.

Najtrudniejsze w tym wypadku zadanie mieli strażacy i ratownicy medyczni. W każdej takiej sytuacji liczy się bowiem czas i szybka ocena sytuacji. W wyniku zderzenia samochód dostawczy wbił się w torowisko. W pojeździe zostali uwięzieni poszkodowani.

Po przyjeździe na miejsce zajmujemy się nie tylko ewakuacją poszkodowanych z pojazdu, ale musimy przede wszystkim ocenić stan zagrożenia, na przykład czy nie została zerwana trakcja elektryczna, czy nie ma wycieku paliwa, a następnie zabezpieczamy teren, by ratownicy medyczni mogli szybko i sprawnie udzielić pomocy – informuje st. kpt Bogdan Madej, rzecznik prasowy KP PSP w Lęborku. – Tutaj była potrzebna nasza pomoc przy ewakuacji poszkodowanych i należało to zrobić przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności.

Pięć osób z busa zostało ciężko i średnio rannych. Jedna osoba jadąca na skrzyni załadunkowej wypadła na tory. Pozostali jadący samochodem zostali zakleszczeni w pojeździe. Ranny został też maszynista drezyny.

W takich wypadkach najczęściej dochodzi do urazów kręgosłupa i złamania kończyn – stwierdza Daniel Mihuniewicz z Ochotniczej Służby Ratowniczej. – Koordynator medyczny musi ocenić stan poszkodowanych i zdecydować o kolejności udzielenia pomocy. Na miejscu wykonywane są tylko podstawowe czynności, które następnie kontynuuje się w karetce. Obrażenia wewnętrzne można dokładnie ocenić dopiero w szpitalu podczas specjalistycznych badań.

Adam Reszka

o autorze

Redakcja