Dzisiaj około godziny 14:00 dyżurny miejskiego stanowiska kierowania w Szczecinie odebrał zgłoszenie o płonącym tramwaju przy pętli na Pomorzanach. Oficer dyżurny natychmiast wysłał zastępy straży pożarnej oraz inne służby na miejsce zdarzenia.&

[galeria=6,prawa]Kiedy strażacy dotarli na miejsce tramwaj płonął jak pochodnia, niestety zanim przystąpili do gaszenia trzeba było wyłączyć całą trakcję, ponieważ sieć była pod napięciem. Wszyscy pasażerowie „trójki” zdążyli opuścić tramwaj zanim pojawiły się płomienie – nikomu z pasażerów nic się nie stało. Ucierpiała jedynie motornicza, została porażona przez prąd doznając lekkich oparzeń, dokładnie dłoni – przebywa na obserwacji w szpitalu.

[galeria=7,lewa]Pozostałe trakcje były nieczynne przez około 40 minut, unieruchomione tramwaje zablokowały ruch w wielu miejscach. Trakcja tramwajowa w rejonie Pomorzan zaczęła ponownie działać o 16.45, ale korki samochodowe w centrum były jeszcze po godzinie szóstej wieczorem.

[galeria=12,prawa]Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu służb wiemy, że powodem pożaru była awaria pantografu. Pantograf jest to stalowa pięciokątna konstrukcja za pośrednictwem której prąd z trakcji zasila tramwaj. Uszkodzony pantograf zerwał trakcję, a kabel pod napięciem 600 wolt spadł na stalowy dach wozu. To tłumaczy dlaczego prąd poraził motorniczą i doszło do pożaru.&

Według teorii zerwana trakcja powinna się automatycznie wyłączyć. Nie wiemy, dlaczego tym razem system bezpieczeństwa nie zadziałał.

Zdjęcia: Marcin Bielecki / Głos Szczeciński

o autorze

Redakcja