Wyrok Sądu Najwyższego – Izba Karna z dnia 16 października 2012 r., V KK 423/11

Tezy orzeczenia:

  1. Jest oczywiste, że nałożony w art. 26 ust. 1 u.p.d. w zw. z art. 2 pkt 22 u.p.d. na kierującego pojazdem, który zbliża się do przejścia dla pieszych, obowiązek zachowania szczególnej ostrożności winien być postrzegany także jako polegający na zwiększeniu uwagi nie tylko co do zachowania pieszych znajdujących się przed przejściem dla pieszych lub w jego najbliższej okolicy, ale także w odniesieniu do innych uczestników ruchu drogowego, których postąpienia mogą w sposób istotny wpłynąć na podjęcie przez pieszych zachowań sprzecznych z obowiązującymi zasadami bezpieczeństwa w ruchu drogowym. O ile bowiem kierowca takiego samochodu ma prawo założyć, że sama obecność pieszego, przestrzegającego zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, a znajdującego się przed przejściem dla pieszych, nie oznacza, iż wtargnie on nagle na przejście przed zbliżający się do przejścia samochód (por. R. A. Stefański, op.cit., s.155-157), o tyle założenie to przestaje istnieć, gdy możliwe do zaobserwowania zachowanie innego uczestnika ruchu wskazuje z dużym prawdopodobieństwem na niedostosowanie się pieszego do obowiązujących przepisów i zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego. Taka sytuacja niewątpliwie zaistniała w niniejszej sprawie.

 

  1. Zatrzymanie się pojazdów przed przejściem dla pieszych, w celu umożliwienia przejścia przez jezdnię pieszym oczekującym przy lewej krawędzi jezdni przed oznakowanym przejściem dla pieszych, powinno stanowić wyraźny sygnał dla kierujących pojazdami poruszającymi się w przeciwnym kierunku niż pojazdy, które się zatrzymały przed przejściem, że piesi mogą „odczytać” taką sytuację jako zachęcenie ich do wejścia na przejście dla pieszych. Taka sytuacja – którą sąd odwoławczy opisał jako „dżentelmeńskie” zachowanie – powinna zatem, mając chociażby na uwadze doświadczenie życiowe, prowadzić do utraty zasady ograniczonego zaufania w odniesieniu do pieszych, skoro mogli być oni zachowaniem innym użytkowników drogi niejako „sprowokowani” do skorzystania z możliwości przejścia przez jezdnię. W takich warunkach kierowca jadący samochodem w przeciwnym kierunku winien zmniejszyć prędkość do takiej, która umożliwi mu zatrzymanie pojazdu przed przejściem dla pieszych, w sytuacji, gdy piesi skorzystają z takiej możliwości.

 

  1. Skoro bowiem naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jako znamię przestępstwa z art. 177 § 2 k.k., polegałoby na niezachowaniu szczególnej ostrożności już w momencie, w którym oskarżony widząc pieszych przy przejściu dla pieszych, miał możliwość dostrzeżenia pojazdów zatrzymujących się przed przejściem dla pieszych, a pomimo tego zaniechał w tym momencie podjęcia stosownych działań, które zapobiegałyby skutkowi lub zmniejszałyby jego rozmiary, to kwestia braku realnej możliwości zatrzymania pojazdu przy odległości 16 metrów od przejścia dla pieszych, nie miałaby kluczowego znaczenia, albowiem obowiązek podjęcia określonych działań nie wiązał się z chwilą wkroczenia pieszej W. M. na przejście dla pieszych.

 

Skrócony stan faktyczny sprawy:

R.H. został oskarżony o to, że w dniu 8 czerwca 2005 r. na drodze K-8 na ul. G. w K., nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym w ten sposób, że kierując samochodem osobowym marki Jaguar /…/ wskutek niezachowania szczególnej ostrożności obowiązującej kierującego przy dojeżdżaniu do oznakowanego przejścia dla pieszych, nie zareagował skutecznym zmniejszeniem prędkości lub zatrzymaniem się przed przejściem, wobec sytuacji stanowiącej zagrożenie bezpieczeństwa, czym przyczynił się do potrącenia pieszej W. M., która w wyniku wypadku doznała obrażeń ciała w postaci urazu czaszkowo – mózgowego, złamania kości podstawy czaszki z wylewem podpajęczynówkowym, podtwardówkowym oraz stłuczenia płata skroniowego prawego, które spowodowały jej śmierć, tj. o czyn z art. 177 § 2 k.k.

Po uchyleniu przez Sąd Okręgowy pierwszego orzeczenia skazującego R. H., wydanego przez Sąd Rejonowy, po ponownym rozpoznaniu sprawy, wyrokiem z dnia 11 stycznia 2011 r., Sąd ten uniewinnił oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu, a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

Apelację od tego wyroku wniósł pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej.

W konkluzji autor apelacji wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu.

Po rozpoznaniu apelacji wyrokiem z dnia 22 czerwca 2011r., Sąd Okręgowy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok i zwolnił oskarżycielkę prywatną od ponoszenia kosztów sądowych w postępowaniu odwoławczym.

Kasację od powyższego wyroku Sądu Okręgowego wniósł pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej E. W.

Formułując te zarzuty pełnomocnik wniósł o uchylenie zaskarżonego orzeczenia i poprzedzającego je orzeczenia Sądu Rejonowego i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.

W pisemnej odpowiedzi na kasację Prokurator Okręgowy wniósł o jej oddalenie. Wniosek ten jednak został zmieniony przez Prokuratora Prokuratury Generalnej na rozprawie kasacyjnej, bowiem podzielając słuszność zarzutu z punktu 2 kasacji wniósł on o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Sąd Najwyższy przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Zbigniewa Siejbika, w sprawie R. H. uniewinnionego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2 kk po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 16 października 2012 r., kasacji, wniesionej przez pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej E. W. od wyroku Sądu Okręgowego z dnia 22 czerwca 2011 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego z dnia 11 stycznia 2011 r.,

1) uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym;

2) zarządza zwrot oskarżycielce posiłkowej E. W. uiszczonej przez nią opłaty od kasacji w kwocie 450 zł (czterystu pięćdziesięciu złotych).

Żródło: LexFire.pl

o autorze

Dr Dariusz P. Kała