Od dzisiaj, od godziny 15:30 wojewodowie mogą składać do szefa rządu raporty na temat sytuacji powodziowej na najbardziej zagrożonych terenach naszego kraju, którym przysłuchują się również ministrowie i przedstawiciele służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju. Eksperci zgodnie podkreślają, że sytuacja jest poważna, i jeśli odwilż przyjdzie teraz gwałtownie, zagrożenie powodzią będzie ogromne.

Mróz w kraju trzyma od ponad miesiąca, w miastach rosną góry odsuwanego z ulic i chodników, ale nie wywożonego śniegu. Biała pokrywa zalega na polach i w lasach, a rzekami płynie kra. Ta zima martwi ekspertów bardziej niż poprzednie. Gdy wreszcie zrobi się cieplej, topniejący śnieg i lód może spowodować powódź.

Hydrolog Janusz Żelaziński mówi: – Teraz sytuacja jest podobna do tej w 1979 roku, kiedy to była ostatnia duża powódź roztopowa. Ale jak to się rozwinie, to jest wróżenie z fusów. Każdy nowy opad śniegu, który się będzie gromadził w zlewni, a także przedłużenie się mrozu, będą potęgowały to zagrożenie. Na szczęście, prognozy pogody na najbliższe dni nie zapowiadają katastrofy.

Według doktora Żelazińskiego skala ewentualnej powodzi zależy od dwóch czynników: ilości wody zmagazynowanej w pokrywie śnieżnej i samego procesu topienia się śniegu. Jeśli odwilż będzie następowała stopniowo – w dzień będzie temperatura dodatnia, ale niezbyt wysoka, a w nocy jeszcze przymrozki, to powodzi można uniknąć, bo woda będzie mieć wystarczająco dużo czasu, aby powoli spływać. Jeżeli natomiast nastąpi nagłe ocieplenie, a gleba jest zamarznięta, woda nie wsiąka i wtedy dochodzi do katastrofy, na którą powinniśmy się przygotować w połowie marca. Najbardziej zagrożone są ujścia Wisły i Odry – jeśli zablokuje je kra, ale na tą okoliczność przygotowane są lodołamacze. Najbardziej zagrożone miejsca to dolny bieg Odry, rejon zapory na Wiśle we Włocławku i ujście Bugu do Zalewu Zegrzyńskiego.

W województwie zachodniopomorskim ruszyły już do walki z pierwsze lodołamacze – siedem jednostek rozpoczęło kruszenie ośmiokilometrowego zatoru lodowego na Odrze na wysokości Widuchowej oraz na Jeziorze Dąbskim. We wtorek mają do nich dołączyć jeszcze jednostki z Niemiec. Rozpoczęciu akcji sprzyjają temperatury utrzymujące się w okolicach zera stopni, oraz fakt, że pokruszony lód nie zamarza od razu, tylko może spływać z nurtem w kierunku Bałtyku.

Powinniśmy być świadomi niebezpieczeństwa powodzi, szczególnie jeśli mieszkamy na nisko położonych obszarach, w pobliżu rzek lub innych zbiorników wodnych.

Foto: Wedkomania.pl

o autorze

Redakcja