Wczoraj w Łękawicy doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Kierowca czekał na pomoc aż pięć godzin.

Około godziny drugiej w nocy 18-letni kierujący samochodem Volkswagen wypadł z drogi, uderzył w drzewo i wpadł do przydrożnego potoku. Mężczyzna został uwięziony w zniszczonym pojeździe, jego wołanie o pomoc usłyszała około godziny siódmej rano przechodząca druhna z jednostki OSP Łękawica.  

Niestety, nie miała ona przy sobie telefonu, dlatego postanowiła poprosić o pomoc przejeżdżających kierowców.

Z przykrością musimy stwierdzić też, że pani Krystyna zatrzymywała co najmniej trzy przejeżdżające samochody, żeby wezwać pomoc, gdyż nie posiadała przy sobie telefonu, niestety żaden kierowca się nie zatrzymał. Taka znieczulica wręcz przeraża – napisali druhowie z OSP Łękawica na swojej stronie.

Młodego kierowcy nie udało się uratować, zmarł w szpitalu.

Foto. jednostka 

o autorze

Redakcja/Łukasz