Zmniejszyło się zagrożenie powodziowe w czterech miejscowościach gminy Legnickie Pole. Mieszkańcy sprzątają obejścia, strażacy wypompowują wodę. Drogi z Koskowic do Kłębanowic i Taczalina są już przejezdne.

Po obfitych opadach deszczu spływająca z pól woda poważnie zagroziła mieszkańcom czterech wsi gminy Legnickie Pole. Strażacy wspólnie ze służbami gminnymi i mieszkańcami Kłębanowic, Rogoźnika i Księginic od godziny 16 robili wszystko żeby nie dopuścić do zalania gospodarstw. Zamknięte były też dwie drogi na terenie gminy, które na chwilę obecną są już przejezdne.

Akcja trwa nadal, służby gminne monitorują wsie, strażacy wypompowują wodę z wiejskich przepompowni, starając się je w ten sposób udrażniać. Nadal jest też wypompowywana woda z kilku piwnic. Gromadzony jest też piasek do ewentualnego zabezpieczenia gospodarstw.&

– Na chwilę obecną&sytuacja jest pod kontrolą – mówi dyżurny stanowiska kierowania w legnickiej straży. – Jednak deszcz nadal pada i normuje się ona bardzo powoli.

Okazuje się, że powodów sytuacji, jaka ma miejsce w zalanych miejscowościach jest kilka. Intensywne opady spowodowały, że ziemia jest tak „nasiąknięta” wodą, że już jej nie przyjmuje. Część rowów jest zaniedbana i to również było powodem tego, że woda wdarła się do obejść gospodarskich.

– Nie oznacza to, że nie dbamy o rowy na terenie gminy – mówi wójt Legnickiego Pola Aleksander Kostuń. – Cały czas zajmujemy się udrażnianiem rowów gminnych. Pracuje przy tym od 9 do 12 osób. Niestety nie odpowiadamy za rowy powiatowe i prywatne, a wiadomo, że są to naczynia połączone. Jaki jest efekt zaniedbania, pokazują ostatnie wydarzenia. Nie bez znaczenia jest też fakt, że opady były bardzo intensywne i rowy, nawet najbardziej drożne, nie były w stanie przyjąć takiej ilości wody. Jezioro Koskowickie jest tak przepełnione, że w pewnych momentach zdarzała się tak zwana cofka. Sytuacja jest naprawdę bardzo poważna ale staramy się ją opanować – dodaje.

o autorze

Redakcja