Do dwóch przypadków podpalenia doszło w minionym tygodniu w Nadleśnictwie Hajnówka.

Pierwszy z nich miał miejsce pod koniec ubiegłego tygodnia, w leśnictwie Wilczy Jar w Nadleśnictwie Hajnówka. Na terenie Rezerwatu Krajobrazowego Władysława Szafera leśnicy zlokalizowali palący się złom sosnowy.

Dolna część pnia, zawierająca dużą ilością żywicy, paliła się jak pochodnia! Na szczęście leśnicy mieli w samochodzie pilarkę spalinową i podręczną hydronetkę z wodą. Leśnicy odcięli pilarką pień, a wodą i piaskiem ugasili pożar.

Drugi przypadek został zgłoszony w niedzielę. W tym samym leśnictwie, ok. 1,5 km od wcześniej płonącej sosny, ujawniono kolejny przypadek podpalenia drzewa – tym razem suchego świerka.

Ogień tlił się w zmurszałej dziupli. O zdarzeniu poinformował leśników spacerowicz. Znowu dzięki szybkiej akcji podleśniczy ugasił płomienie. Wypaliło się ok. 2 m bieżących pnia.

O tych sytuacjach została poinformowana policja. To już drugi w tym roku przypadek prawdopodobnego podpalenia suchego drzewa.

Te przejawy skrajnej nieodpowiedzialności i bezmyślności osób odwiedzających Puszczę Białowieską rodzą obawy na przyszłość. Co będzie, jeśli ogień nie zostanie w porę zauważony?
Ściółka jest sucha, znaczna część powierzchni puszczy jest pokryta suchymi trawami, dookoła leży dużo obumarłych drzew, które są potencjalnym „paliwem” dla ognia i co równie ważne powalone drzewa utrudniają akcję gaśniczą.

W Puszczy Białowieskiej do pożarów dochodzi najczęściej z powodów podpalenia lub zaniedbania bezpieczeństwa pożarowego przez ludzi. Dużo też jest pożarów spowodowanych wyładowaniami atmosferycznymi.

Autor: Jarosław Krawczyk, rzecznik prasowy RDLP w Białymstoku

Foto. M. Bugwin

o autorze

Redakcja/Łukasz